Dzisiaj jest: 22 Czerwiec 2018    |    IMIENINY MAJĄ: Paulina, Jan, Tomasz

MASZ CIEKAWY TEMAT, ZDJĘCIE LUB FILM? ZADZWOŃ: 713 173 299 LUB NAPISZ: [email protected]

Odwiedza nas 2106 gości oraz 0 użytkowników.

SERWIS ELEKTRONARZĘDZI I NARZĘDZI…

Data publikacji: 2017-09-01 13:33:26 Serwisujemy: narzędzia akumulatorowe, wiertarki, szlifierki, młotowiertarki, pilarki... Czytaj więcej

NOWY SKLEP MAGAZYN AUTO…

Data publikacji: 2017-09-07 20:47:07 Potrzebujesz części do swojego auta w niskich... Czytaj więcej

Brak obrazów do dodania do pokazu slajdów.

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Pani Galas 0Emerytowana nauczycielka, wieloletnia dyrektorka, wzorowa matka, kronikarka, poetka – długo moglibyśmy jeszcze wyliczać słowa określające naszą rozmówczynię.

Wielu znana jest ze swojej działalności społecznej i wielkiego oddania dla Bukówka. Mowa oczywiście o pani Mariannie Galas.

Kiedy przyjeżdżamy do Bukówka, do rodzinnego domu pani Marianny, urzeka nas nie tylko jej przytulny dom, ale przede wszystkim jasna i ciepła postać naszej rozmówczyni. Uśmiechnięta, otwarta, życzliwa, a przy tym przepełniona miłością do swoich dzieci, byłych uczniów i do wsi. Jak mówi sama o sobie - trwam i próbuję siać dobro. Zapraszamy do spotkania z niezwykłą osobą.

Pracowała Pani przez 17 lat jako dyrektor szkoły rolniczej w Środzie Śląskiej. Jak zaczęła się Pani przygoda ze szkolnictwem?

Ponieważ ukończyłam Technikum Rolnicze, pracę zawodową rozpoczęłam najpierw jako nakaz pracy w PGR. Później krótko pracowałam w gminnej spółdzielni, by potem przez 35. lat przepracować w oświacie rolniczej. Najpierw jako nauczycielka we Wrocisławicach i przez rok jako dyrektor szkoły, później jako inspektor oświaty rolniczej w dawnym powiecie, by na koniec rozpocząć pracę w szkole rolniczej w Środzie Śląskiej. Wiele zawdzięczam kol. Stanisławowi Hamkało. Wzięłam udział w konkursie na dyrektora szkoły i tak przez 17 lat pracowałam jako dyrektor tej placówki. Był to dla mnie okres trudny i gorący, związany z licznymi reorganizacjami placówki. W roku 1982 roku szkoła nasza została wyróżniona i od tej pory stanowiliśmy już samodzielny Zespół Szkół Rolniczych w Środzie Śląskiej. Radość była ogromna.

Czy może Pani jako emerytowana nauczycielka i długoletnia dyrektor szkoły podsumować okres pracy. Czy czuje się Pani spełniona zawodowo?

To była wielka przyjemność, spełnienie moich marzeń. Po ukończeniu szkoły i odbyciu stażu mogłam pracować jako sekretarka jednej z firm, mogłam również wyjechać do Gdańska, gdzie mieszkał mój obecny mąż. Ale nie wyraziłam zgody, bo zostałam nauczycielką. I to moje wielkie marzenie się spełniło. Pracując przez dwadzieścia lat w kadrze kierowniczej spełniłam się również jako dyrektor. Udało mi się pozyskać ogromny sentyment wśród młodzieży, bo kiedy przygotowaliśmy ankietę, kto ich zdaniem powinien zastąpić mnie na stanowisku dyrektora, kiedy odchodziłam na emeryturę, spora część młodzieży odpowiedziała, że gdyby mogła, wybrałaby mnie. Do tej pory otrzymuję miłe wpisy. Cieszę się, że moja praca została wysoko oceniona jako szczególnie wyróżniająca. Większość odznaczeń, jakie otrzymałam to odznaczenia za pracę zawodową. Zawsze starałam się być dobrym nauczycielem i dyrektorem. „Matkowałam” moim uczniom. To, że młodzież dalej mnie wspomina, cieszy i łechce moje serce. Zawsze też dawałam uczniom szanse. Pamiętam też jednego ucznia, który materiał z biologii, której uczyłam, zdawał aż dziewięć razy. Kiedy już zdał, za pośrednictwem swojej siostry podziękował mi, że dałam mu szansę i nauczyłam, że nie ma nic za darmo. Nadal otrzymuję sympatyczne listy od moich dawnych uczniów, kwiaty, które są wyrazami sympatii i pamięci. Praca zawodowa była moją największą pasją życiową, dlatego czuję się zawodowo spełniona. Bardzo długo brakowało mi szkoły i młodzieży.

W czym tkwi sekret? Jakim trzeba być nauczycielem i człowiekiem, że młodzież nadal o Pani pamięta, okazuje swoją sympatię?

Sama się nad tym zastanawiam. Kiedyś dawało się szansę każdej młodzieży, szczególnie tej ze wsi i tym biedniejszym. Nawet kiedy był słabszy uczeń, a z praktyk był mocniejszy, otrzymywał nagrodę. Zawsze też chwaliłam się moimi uczniami i ufałam im. Pozyskałam na przykład pięć rowerów kolarskich, które uczniowie zabrali do domu, żeby nauczyć się jeździć. Zawsze moich uczniów traktowałam jak matka, z pełną miłością, nikogo też nie skreślałam. W trudnych dla nich chwilach okazywaliśmy im wsparcie, zrozumienie i miłość. I młodzież reagowała na nasze prośby. Pomagali czynnie w rozbudowie szkoły, a potem w jej sprzątaniu. Nikogo nie trzeba było prosić. Co ważne, żaden uczeń nie był anonimowy. Do wszystkich zwracaliśmy się po imieniu i tak zostało do tej pory. W Bierutowie jako uczennica ja również miałam wspaniałego dyrektora i nauczyciela, pana Drozda i przyrzekłam sobie wówczas, że jeśli kiedyś będę nauczycielem, będę taka jak on. Nasza szkoła była dla uczniów drugim domem. Tu zdobywali nie tylko wiedzę, ale mogli rozwijać swoje zainteresowania.

Skąd w Pani potrzeba ciągłego ruchu i działania? Bo poza szkołą udziela się Pani również społecznie?

Wynika to chyba z mojego temperamentu i potrzeby. Dostrzegam to, co jeszcze jest potrzebne. W domu wszyscy wiedzą, że jestem motorem, że inicjuję działania. Oczywiście można opuścić ręce i nie robić nic, ale nie leży to w mojej naturze. Jestem też otwarta na ludzi. Kiedy miałam 21 lat i byłam młodą mężatką, wybrano mnie na przewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich w Bukówku, którą byłam przez dwanaście lat. W międzyczasie stworzyłam Kronikę Koła Gospodyń Wiejskich w Bukówku, by pokazać młodemu pokoleniu, że byliśmy tymi, którzy dużo zrobili dla tego społeczeństwa. Jedną z najważniejszych inicjatyw naszej społeczności, zapisanej w albumach kroniki wsi jest odrestaurowanie poewangelickiego kościoła Świętej Trójcy. Cieszę się, że uratowaliśmy ten zabytek, który przez kardynała Gulbinowicza został ustanowiony sanktuarium ekumenicznym. Jest to jedyne w Polsce sanktuarium ekumeniczne. Od 1996 roku jako rada parafialna, do której należę, zbieramy datki, które przeznaczamy na remonty naszych kościołów.

Wspomniała Pani o kronice koła gospodyń? Czy to jedyna kronika stworzona przez Panią? I skąd pomysł na dokumentowanie rzeczywistości?

Jeszcze będąc w szkole dokumentowałam pracę placówki. Kiedy odbywałam miesięczne praktyki dyrektorskie w Pradze, zabrano nas do Zamku w Karlstejn, gdzie w sali rycerskiej znajdowała się mapa Dolnego Śląska. Przewodniczka opowiadała nam o naszej historii. I wtedy jako Polka po raz pierwszy poczułam wstyd, że nie znam historii naszego narodu i kraju. Wtedy postanowiłam, że poznam historię Bukówka. A że należałam do Dolnośląskiego Towarzystwa Społecznego-Kulturalnego, podpowiedziano mi, w jaki sposób starać się o informacje na temat naszej wsi. I tak zaczęłam chodzić po wsi, pytać mieszkańców, którzy już w 1945 roku przybyli tu z Dobropola, w jaki sposób się tu znaleźli, jak wyglądała wieś wówczas, bo ja sprowadziłam się do Bukówka w 1958 roku. Najpierw moje wywiady, czasem dość szczegółowe, z jedenastoma osobami, z czego tylko dwie osoby nadal żyją, spisywałam w zeszytach. Swoje poszukiwania rozpoczęłam w 1991 roku. Kupiłam kronikę, lecz tragiczna śmierć mojego syna, przerwała pracę nad kroniką. A potem prace ruszyły i tak trwają do dnia dzisiejszego. Tworząc kroniki nie mogłam pozwolić na to, żeby cała praca mieszkańców poszła w zapomnienie. I tak ich spisywanie stało się moją pasją. Poza kroniką Koła Gospodyń Wiejskich, tworzyłam również kronikę wsi i kronikę naszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Z czasem członkowie mojej rodziny zapytali mnie, czy nie chciałabym stworzyć kronikę naszej rodziny. I tak z pomocą mojej najmłodszej córki i wnuka powstał album rodzinny, bardzo ważny dla nas dokument, w którym sięgnęliśmy aż do roku 1834. Wracając do kroniki potwierdzam, że jesteśmy jedyną wsią w powiecie, której dzieje spisane są od 1282 r. w kronice wsi Bukówek. Pozyskałam dokumenty z Niemiec i stworzyłam ciągłość dziejów trwającą 734 lata.

Napisała Pani również książkę?

Ponieważ nie każdy sięga po kroniki, zachęcona przez Starostwo Powiatowe w Środzie Śląskiej, postanowiłam napisać książkę. Prace nad nią trwały trzy zimy. Od strony technicznej pomogła mi Ewa Sikora. I tak powstała książka “Bukówek moja mała ojczyzna”. Książka dzięki pomocy pana Ernsta Ruppika została również przetłumaczona na język niemiecki. Po wydaniu książki jeden z mieszkańców interweniował u wydawcy, że nie wyraził zgody na publikowanie w książce nazwiska jego rodziny. W kilkunastu egzemplarzach musieliśmy wyciąć strony, na których zamieszczono listę mieszkańców wsi. Jednak mieszkańcy Bukówka są mi bardzo wdzięczni za autorstwo ww. książki, dzięki której znają historię wsi, wiernie przekazaną od byłych mieszkańców Niemców i od Polaków za okres powojenny.

A kiedy w Pani życiu pojawiła się kapela Dolnoślązacy?

Jeszcze w Bierutowie należałam do Zespołu Pieśni i Tańca, potem do chóru parafialnego, stąd zawsze mi w duszy grało. Pan Leszczyński, współzałożyciel orkiestry przez bardzo długi czas namawiał mnie do przyłączenia się do kapeli. I tak 20 lat temu, będąc już emerytką, dałam się namówić i zostałam śpiewając i pisząc dla zespołu liczne teksty piosenek. Wówczas kapel ludowych było mało, a nasza kapela miała wielkie wzięcie. Przez ten czas byliśmy na dziesięciu wyjazdach zagranicznych. Jako jedyna kapela z Dolnego Śląska byliśmy również zaproszeni do udziału w Święcie Unijnym w Niemczech. Nagraliśmy w sumie trzy płyty - pierwszą z pomocą redaktora Janka Poniatowskiego, drugą w 2000 roku w ramach nagrody za zajęcie pierwszego miejsca w plebiscycie radiowym na najlepszą kapelę dolnośląską. Trzecią nagraliśmy już sami. Nasza kapela otrzymała też wyróżnienia takie, jak: medal A. Patkowskiego (jako druga kapela w Polsce), Medal Zasłużony dla Gminy Środa Śląska, a także nagrodę Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pięć razy byłam też zapraszana do Polskiego Radia, również z moimi wierszykami i nie tylko.

Pani wiersze powstają pod wpływem chwili, czy też ma Pani wcześniej przygotowany jakiś ich zamysł?

Powstały już cztery zeszyty z moimi wierszami. W sumie jest 466. Każdy opatrzony jest datą i kolejnym numerem. W sumie mam już wydane dwa tomiki. Materiały na tomik trzeci od trzech lat czekają u pana Jacka w gminie na wydanie. Drugi wydany zbiór, to był tomik z 43. wierszykami dla dzieci “Ku radości dzieci” . Podczas spotkania autorskiego zarówno w Bibliotece Publicznej w Środzie Śląskiej, jak i w Bukówku, gdzie wystąpił gościnnie Paweł Wenderski i kapela zostałam bardzo serdecznie przyjęta. Za wiersze dedykowane Sybirakom, zebrane w tomiku „Pociąg do historii” zostałam uhonorowana dwoma odznaczeniami Sybiraka.

Czy czuje się Pani osobą spełnioną i szczęśliwą?

Na pewno. Po pierwsze - spełniłam się jako matka, bo wydaje mi się, że dobrze wychowałam trzy córki, które skończyły studia pedagogiczne. Syn był na III roku resocjalizacji Uniwersytetu Wrocławskiego i gdyby nie jego tragiczna śmierć, z pewnością skończyłby je. Mogę być dumna, że jako matka cieszę się autorytetem wśród moich dzieci i wnuków. Myślę, że zrobiłam wszystko, by stworzyć im szczęśliwy dom. Na tyle, ile mogłam okazywałam dzieciom matczyne serce zapewniając, że je kocham. Wyróżniona byłam medalem „Wzorowej matki”, który obok Złotego Krzyża Zasługi cenię sobie najbardziej. Spełniłam się również zawodowo, bo zyskałam sympatię uczniów i uznanie przełożonych. Energię, jaką pozyskałam od młodzieży, mam jeszcze do dziś. Otrzymane przez wszystkie lata odznaczenia i wyróżnienia (łącznie szesnaście sztuk) dały mi z kolei duże wsparcie duchowe i moralne. W roku 2013 jako Dolnośląska Liderka, pierwsza osoba z powiatu średzkiego otrzymałam Kryształową Koniczynę – wyróżnienie za działalność społeczną. Razem z mężem otrzymaliśmy też medal za długie pożycie, bo małżeństwem jesteśmy już od 56 lat.

Czego możemy Pani życzyć?

Tylko zdrowia, bo trochę podupada. A ze wszystkim innym dam sobie radę. Jestem dzieckiem wojny, doświadczyłam również i biedy. I myślę, że zdrowie to największa nagroda dla mnie, jaką mi dano. Ostatnio pojawiły się stany chorobowe, które mnie trochę zastopowały, ale nie da się tak po prostu wyłączyć. Bliscy proszą mnie nawet, żebym trochę zwolniła tempa, ale co zrobić, jak mi w duszy wciąż gra. Cieszę się, że mogę jeszcze sprawiać przyjemność innym. A nagrodę otrzymam w niebie. Jestem wdzięczna Bogu i ludziom, że trwam i próbuję siać dobro. I za to jestem bardzo wdzięczna.

Dziękujemy za rozmowę i za miłe spotkanie.

Ja również serdecznie dziękuję redaktorom Rolanda – pani Izabeli i Wiktorowi za możliwość przybliżenia czytelnikom mojej osoby i moich rozlicznych pasji. Kocham to, co robię i w tym tkwi moja największa tajemnica.

Rozmawiała Iza Szczygieł Fot. Wiktor Kalita

Pani Galas 1

Pani Galas 2

Pani Galas 3

Dodaj komentarz

Wulgaryzmy - to wyrazy lub wyrażenia, będące dosadnym, ordynarnym określeniem zjawisk, które można nazwać, używając słów neutralnych stylistycznie. Nie są konieczne aby wyrazić swoje uczucia, pragnienia czy poglądy!

Niedopuszczalne jest umieszczanie na łamach forum serwisu postów sprzecznych z prawem polskim i międzynarodowym, związanych z pornografią, używkami, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej itp. oraz treści faszystowskich, wulgarnych, propagujących przemoc, obrażających uczucia religijne, naruszających prawa autorskie lub prawa innych osób itp. Przypadki łamania prawa mogą być zgłaszane właściwym służbom.

Cenimy wolność słowa, ale z poszanowaniem godności. Nie wyśmiewaj i nie obrażaj. Nie prowokuj i nie atakuj nikogo swoimi wypowiedziami. Komentarze naruszające regulamin mogą być usuwane. Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany.


Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze

  • Serbia górą
    A ja sie pytam po kiego WAŁA zagrodzili na kajakach kawał trawnika i akwenu ogrodzeniem ? Co to ma ...

    Czytaj więcej...

     
  • kampania
    Ciekaw jestem co takiego spowodowało, że w tym roku turniej będzie w Pichorowicach a nie w Malczycach???

    Czytaj więcej...

     
  • Damian
    Z jakiej paki sie podszywasz pod kogos kim nie jestes?!

    Czytaj więcej...

     
  • Inny
    I komu to potrzebne?? Podjadą na pusty targ, a dalej proponuję na zapomnianą ulicę Sienkiewicza ...

    Czytaj więcej...

     
  • kibic
    Ooo w końcu Szczepanów wygra :lol: :D ;-) :-*

    Czytaj więcej...

     
  • Draco
    Niech doczytają jakie mają uprawnienia i dokładnie czemu mają służyć, a nie komandosów z Siebie robią.

    Czytaj więcej...

     
  • Slobo
    Ta dyk gadzio. :-* xdlol

    Czytaj więcej...

     
  • Anka
    Faktycznie - konsultacje w tak strategicznej kwestii muszą być... Przecież to jest bardzo ważna decyzja ...

    Czytaj więcej...

     
  • Danielwromo
    kamagra price buy kamagra 100 mg kamagra forum gdzie kupic buy kamagra 100mg kamagra kopen rotterdam ...

    Czytaj więcej...

     
  • Oli
    A na co to to wspierać?

    Czytaj więcej...

Polecane filmy

MOJE miasto Środa Śląska

Facebook Box

Google plus Box