Dzisiaj jest: 22 Lipiec 2017    |    IMIENINY MAJĄ: Maria, Magdalena, Wawrzyniec

Odwiedza nas 816 gości oraz 0 użytkowników.

OSIEDLE ŚREDZKIE - IDEALNE…

"Osiedle Średzkie" ma Państwu do zaoferowania projekt osiedla domów z... Czytaj więcej

WYPOŻYCZALNIA SPRZĘTU BUDOWLANEGO I…

Wypożyczamy koparki, ładowarki, zagęszczarki, podnośniki i wiele innych sprzętów... Oferujemy... Czytaj więcej

KOSMETYKA, ENDERMOLOGIA - WSZYSTKO…

Salon Kosmetyki i Wizażu B&A przy ul. Kolejowej w Środzie... Czytaj więcej

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

glos mrozowaJuż od 10 lat działa w Mrozowie (gm. Miekinia) Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Środowiska Lokalnego „Mrozovia”. Właśnie obchodzimy jubileusz 10-lecia i z tej okazji poprosiliśmy naszych członków o napisanie wspomnień, związanych z jego działalnością.

 

Poniżej jedno z takich wspomnień. Inne znajdą się w najbliższym numerze naszej gazetki „Głos Mrozowa”, do czytania której serdecznie Państwa zachęcamy. Więcej o naszym Stowarzyszeniu na stronie www.mrozow.pl jak również na fejsbukowym profilu www.facebook.com/glos.mrozowa/ Tam również archiwalne numery czasopisma. Jeżeli jesteś zainteresowany/na naszą działalnością, masz ciekawe pomysły, albo chcesz popracować z nami – skontaktuj się w dowolny sposób z którymkolwiek członkiem Stowarzyszenia.

Okiem członka

A ze Stowarzyszeniem to było tak:

jednego roku, wiosną, gruchnęła we wsi wieść, że likwidują przedszkole. De facto przedszkole zlikwidowano już znacznie wcześniej, przyłączając go do przedszkola w Miękini, a tu zostawiając jedynie oddział, ale tym razem miał nastąpić koniec definitywny. Zaskoczenie było niepomierne, bo żadne jaskółki nie zwiastowały takiego obrotu sprawy. Wręcz przeciwnie – odbywał się normalny nabór, ludzie podania składali, wszyscy żyli sobie pogrążeni w błogiej nieświadomości. A tu nagle BUM! Grom z jasnego nieba.

Nie wiem, kto pierwszy wpadł na pomysł, że można przechytrzyć Los i wziąć sprawy w swoje ręce. Ale żeby to zrobić trzeba było zawiązać stowarzyszenie, liczące konkretną minimalną ilość osób. Wydawałoby się, że rodzice dzieci w wieku przedszkolnym będą, dla utrzymania placówki na miejscu, zapisywać się masowo. Tymczasem okazało się, że niełatwo znaleźć kilkunastu chętnych do 'członkowania', a ostatecznie Stowarzyszenie stworzyli w większości ludzie nie mający nic wspólnego z dziećmi w tej grupie wiekowej.

I tak to się zaczęło. Przyznam, że do dzisiaj nie ogarniam, JAK się to wszystko udało, bo inicjatywa była tyle szalona, ile niełatwa. Uczciwie mówiąc, to ogrom pracy spadł na pierwszą panią prezes i jej najbliższych współpracowników. Sukces przedsięwzięcia, to ich niezwykła determinacja i maksymalne zaangażowanie. Oczywiście – poszczególni członkowie pomagali na jakichś mniejszych lub większych odcinkach, ale to Zarząd był tą siłą sprawczą, która nadawała bieg sprawom i jak lokomotywa ciągnęła wszystkie wagony pociągu S-T-O-W-A-R-Z-Y-S-Z-E-N-I-E.

Najpierw zakasaliśmy rękawy i zaczęło się wielkie przygotowywanie budynku, który został nam udostępniony przez Gminę, bo też i czasu było nie za wiele, a pracy do wykonania huk (formalności, związane z rejestracją Stowarzyszenia i rozmowy z Gminą trwały chyba ze dwa miesiące). Większość prac wykonali mieszkańcy Mrozowa – ci, którzy się znali na konkretnym fachu robili konkretne rzeczy, inni im pomagali, malowali, albo brali udział w sprzątaniu. Oczywiście, ze względów logistycznych, finansowych, jak również czasowych, absolutnie wszystkiego w tym krótkim okresie nie dało się zrobić, ale dzięki temu, że wakacje spędziliśmy na wytężonej pracy, początek nowego roku szkolnego dzieci przywitały już w nowej pięknej placówce. A był to rok pełen niespodzianek i nieprzewidzianych sytuacji, wymagających czasami wyjątkowej kreatywności od osób odpowiedzialnych za całokształt i pełnej gotowości od osób pozostałych.

Ale – pierwsze koty za płoty, z każdym tygodniem, miesiącem, rokiem było coraz lepiej i, w pewnym sensie, coraz łatwiej. Przedszkole 'bujało się' siłą rozpędu, nie wymagało już aż tyle wysiłku i zaangażowania, jakiś niedosyt się pojawił i przyszedł czas, że ktoś głośno powiedział to, co w głębi duszy czuli wszyscy: qrcze Stowarzyszenie nie może zajmować się tylko przedszkolem przecież. Warto by coś jeszcze...

No tak, tylko to nie jest takie proste – pieniędzy nie zarabiamy, a wszystko kosztuje. Zagwozdkę mieliśmy, bo albo robimy darmo i byle co, a właściwie prawie nic, albo skądeś trzeba wynaleźć kasę. I wtedy Niebiosa zesłały nam człowieka, bez którego ten rozdział naszego Stowarzyszenia nie miałby być może miejsca, a kawał naszego własnego życia wyglądałby zupełnie inaczej, niż wyglądał. Założyłam sobie, że nie będę tu rzucać nazwisk i imion, ale wszyscy chyba wiedzą, o kogo mi chodzi. Objawił się nagle po jakimś zebraniu, dotyczącym zupełnie innych kwestii, i powiedział słuchajcie, no trzeba napisać projekt i spróbować zdobyć jakiś grant. - jakby to była rzecz najnaturalniejsza pod słońcem.

Powstała mała grupka kilku osób i zaczęliśmy prace nad projektem.Dziesiątki spotkań, rozmów, burze mózgów, „szał twórczy” i chwile niemocy. Napisaliśmy, wysłaliśmy. Po pewnym czasie dostaliśmy odpowiedź - projekt odrzucono. Smutno, ale przecież nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, a wszystko, co nam się w życiu przydarza czegoś nas uczy. Może i dobrze, że ten pierwszy projekt nie przeszedł, może nie byliśmy jeszcze gotowi na takie wyzwanie. Może byśmy się i poddali, gdyby nie ten nasz projektowy guru. Może. Ale tego nie wiemy, bo wzięliśmy się za pisanie nowej wersji i znów: spotkania, dyskusje, burze mózgów, „szał twórczy” i chwile niemocy. Nie jesteśmy fachowcami od tych spraw, pisanie trwało tygodniami, a i tak dla niektórych ostatnia noc, przed końcem terminu nie zaistniała, bo w wirze pracy nawet jej nie zauważyli. Ledwie postawiona została ostatnia kropka, a już koleżanka gnała do pocztowego okienka i już list leciał do komisji, a my czekaliśmy.

Emocje trochę opadły, życie wróciło do normy, do czasu aż przyszła wiadomość – Mamy grant!! I wtedy przyszła ta myśl: w co myśmy się wpakowali? Bo też i projekt był naprawdę ambitny. Każde z nas wzięło odpowiedzialność za jakąś jego część i, pomimo zapału i wiary, każdemu gdzieś w głębi duszy siedziało pytanie „A co będzie, jak się nie uda?”. Przepracowaliśmy temat z całym Stowarzyszeniem, bo przecież sami bez pomocy wszystkich niewiele byśmy mogli zrobić i zaczęła się realizacja. Przygoda trwająca równo rok. Wyzwanie i dla nas – realizatorów i, myślę, dla mieszkańców – uczestników. Na pierwsze nasze propozycje odpowiedziały nieliczne osoby – dosłownie na palcach można było liczyć tych, którzy przychodzili. Na pewno częściowo spowodował to fakt, że ludzie nie byli przyzwyczajeni do takiej aktywności. Było to jakieś novum i, powiedziałabym, ewenement w naszym tutaj środowisku. A chcieliśmy zaangażować różne grupy wiekowe – od młodzieży, po emerytów.

Dziś życie wygląda już nieco inaczej, niż te 10 lat temu. W tamtym czasie oferta dla osób w wieku jeszcze energicznym, a już nie eksploatacyjnym była praktycznie zerowa. O ile młodzież często organizowała sobie zajęcia poza Mrozowem, a ludzie aktywni zawodowo mieli swoje rozrywki, to młodsi i ciut starsi emeryci wyboru wielkiego, poza pilnowaniem wnuków albo sezonowymi pracami w ogródku, nie mieli. Zaproponowaliśmy wszystkim różnorodne zajęcia – i cykliczne, i jednorazowe, i kursy praktyczne, i wykłady do posłuchania, w tematach i dziedzinach rozmaitych, tak, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. To był naprawdę wyjątkowo intensywny rok dla Stowarzyszenia, a dla koordynatorów w szczególności. Na życie rodzinne pozostawało nam często niewiele czasu, no, chyba, że rodzina, nie będąc członkami Stowarzyszenia, również angażowała się w Projekt, co wcale nie było tak rzadkim zjawiskiem. Ogrom pracy wielu ludzi. Chapeau bas dla wszystkich, którzy się do realizacji Projektu przyczynili i pracowali na jego sukces - począwszy od Wielkiego Inicjatora, poprzez koordynatorkę główną, koordynatorów odcinkowych po każdeą osobę, w jakikolwiek sposób wspomagającą Projekt! Rok wyjęty z życiorysu, albo rok wielkiej przygody. I jedno i drugie określenie jest jak najbardziej adekwatne. Po kończącym przedsięwzięcie Wielkim Pikniku, podczas którego podsumowano działania odczuliśmy wszyscy ulgę. Bo się udało!!!

Ale już w głowie rodziły się nowe pomysły – a to podpatrzone na wizycie studyjnej, na którą pojechaliśmy do Niemiec, żeby odwiedzić podobne nam organizacje i na własne oczy zobaczyć, jak działają, a to takie, które wykluły się w czasie trwania projektu, jako pozytywny 'skutek uboczny', na podstawie obserwacji naszych własnych mieszkańców i wsłuchiwania się w ich zdanie i opinie, a wreszcie zupełnie niespodziewane, przywiezione nie wiadomo skąd, wyczytane nie wiadomo gdzie, sprawdzone przez innych, albo i nie.

Po zamknięciu Projektu daliśmy sobie trochę luzu, co nie znaczy wcale, że nie robiliśmy nic. Sukcesywnie zaczęliśmy zagospodarowywać skwer przy placu zabaw – każdy krok, to jakiś pomysł, jakiś wniosek, jakieś pieniądze i mnóstwo czyjejś pracy i zaangażowania. Utwardzony placyk, skalniak, altana, pomalutku, powolutku robi się ładnie i miło. Współpracowaliśmy z poznanymi dzięki Projektowi ludźmi ze Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego, co zaowocowało dużą wystawą prezentowaną nie tylko tu, na miejscu, przy okazji oddania naszej nowej biblioteki, ale również w Archiwum we Wrocławiu, czy zorganizowaniem historycznej gry terenowej. Nadal wydajemy naszą gazetkę „Głos Mrozowa”, którą trzymacie Państwo właśnie w ręku, i której druk finansują Darczyńcy, wrzucając choćby mały grosik do naszej gazetowej skarbonki, za co bardzo wszystkim serdecznie dziękujemy!

Co roku, końcem lata, odbywają się pikniki z wieloma atrakcjami i konkursami. Tradycją już staje się kiermasz bożonarodzeniowy, gdzie można zakupić ozdoby nie tylko choinkowe, tym samym wspomóc miejscowe organizacje (nie tylko Stowarzyszenie), ale i spotkać się, porozmawiać i rozgrzać gorącą aromatyczną zimową herbatką i poczęstować domowym ciastem. Organizujemy Jasełka – za każdym razem inne i w ciekawej formie, na które zapraszamy mieszkańców i tych 'kościelnych' i tych niekoniecznie. Prowadzimy kino w mrozowskiej świetlicy, co jakiś czas zapraszamy na warsztaty rękodzielnicze. Jesteśmy otwarci na różne propozycje, wystarczy rzucić pomysł, a spora szansa jest na to, że znajdziemy jakiś sposób, żeby go zrealizować. Jesteśmy również otwarci na współpracę i serdecznie zachęcamy do wstąpienia w nasze szeregi.

Stowarzyszenie nie jest duże. Ludzie przychodzą i odchodzą. Nie pytamy – po co przyszedłeś, ani dlaczego odchodzisz. Cieszymy się, że jesteś, choćby tylko na chwilę, więc po prostu przyjdź, jeżeli masz na to ochotę i chcesz zrobić z nami coś fajnego. Jesteśmy bardzo różni – wiekiem, wyglądem, usposobieniem, ale gdzieś w środku, w każdym z nas, jest to coś, co nie pozwala nam zgnuśnieć we własnych domach, tylko pcha ku działaniu na rzecz nie swoją – a innych. Największą radość sprawia nam świadomość, że nasze starania spotykają się z akceptacją i sympatią mieszkańców. Największą przykrość – niesprawiedliwe oceny i opinie, bo i takie się, niestety, zdarzają.

Największą frajdę daje nam to, że robimy coś razem, największą wartość ma dla nas to, że możemy sobie nawzajem zaufać i na siebie liczyć. I to jest to bezcenne, co daje nam Stowarzyszenie, co dajemy sobie nawzajem, co nie da się przeliczyć na pieniądze i co stanowi sens całej tej przygody.

Lucyna Ostryżniuk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Dodaj komentarz

Wulgaryzmy - to wyrazy lub wyrażenia, będące dosadnym, ordynarnym określeniem zjawisk, które można nazwać, używając słów neutralnych stylistycznie. Nie są konieczne aby wyrazić swoje uczucia, pragnienia czy poglądy!

Niedopuszczalne jest umieszczanie na łamach forum serwisu postów sprzecznych z prawem polskim i międzynarodowym, związanych z pornografią, używkami, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej itp. oraz treści faszystowskich, wulgarnych, propagujących przemoc, obrażających uczucia religijne, naruszających prawa autorskie lub prawa innych osób itp. Przypadki łamania prawa mogą być zgłaszane właściwym służbom.

Cenimy wolność słowa, ale z poszanowaniem godności. Nie wyśmiewaj i nie obrażaj. Nie prowokuj i nie atakuj nikogo swoimi wypowiedziami. Komentarze naruszające regulamin mogą być usuwane. Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany.


Kod antyspamowy
Odśwież

Co? Gdzie? Kiedy?

Pn Wt Śr Cz Pt So N
2
5
6
7
9
10
11
12
13
14
15
17
18
19
20
21
22
24
25
26
27
30
31

Najnowsze komentarze

  • Piotr
    Spęd kasty średzkiej. POpłuczyny średzkie w geście błagalnym przed Sądem za uśmiercenie Szpitala.

    Czytaj więcej...

     
  • sasi
    Fajnie było:) I fajne promki. Dzieciaki zadowolone i ja też

    Czytaj więcej...

     
  • staryESELDUCH
    wybory idą mordy na zdjęciach przy niby-darowanych samochodach(chodnikach,i innych [regulamin]relach) ...

    Czytaj więcej...

     
  • adas
    Zamiast pod SĄD idzcie zaplic znicz pod SZPITALEM!!!! A potem do swoich bliskich o których zapominac.

    Czytaj więcej...

     
  • zabawne
    Zobaczymy czy będą zadowoleni później z liczby kupujących tak jak z otwarcia,,,,gapiów pełno i na ...

    Czytaj więcej...

     
  • Arek
    już niedługo nie będziesz musiał głosowac, dostaniesz wszystkich w pakiecie, i módl się, żeby radny lub ...

    Czytaj więcej...

     
  • baba jaga
    :lol: :lol: Czytaj a później komentuj, jak dla ciebie nie ma różnicy pomiędzy tlenkiem a dwutlenkiem ...

    Czytaj więcej...

     
  • Janusz
    Na zdjęciach widzimy średzka patologię. Zamiast smacznie spac o godzinie 7 to sredzkie patole wraz z ...

    Czytaj więcej...

     
  • RUMCHELKA
    O której dziś staroscina będzie gwalcil? Bo mam wolny wieczor :oops:

    Czytaj więcej...

     
  • Pytanienasniadanie
    O której dzisiaj postkomuchy wychodzą bronić korupcji i zaprzanstwa???????

    Czytaj więcej...

Polecane filmy

MOJE miasto Środa Śląska

Facebook Box

Google plus Box