poniedziałek 09.12.2019

Imieniny: Wieslawa Leokadii

 
Średzianie w podróży dokoła świata. Grecja – bye, bye...

Średzianie w podróży dokoła świata. Grecja – bye, bye...

25.09. 2019

Dni coraz krótsze – niechybnie zbliża się pora ewakuacji z uroczych greckich wysp. Kilka miesięcy minęło w "domku na kurzej nóżce" (jak mówiła moja przyjaciółka) bujając się między wyspami.

Na morze jonskie wpłynęliśmy w kwietniu. Paxox, Korfu, wypad kilkudniowy do Albanii. Następnie Kanałem Korynckim  robi wrażenie - do Aten-Pireusu. Trochę w szybkim tempie przez Cyklady. Tam też święta wielkanocne przy tradycyjnych daniach greckich i rakiji. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz święta spędzałem mocząc się w gorącej termalnej wodzie nad brzegiem morza. Nie w basenie, a w skalnej dziurze. Następnie kurs na Kretę i kilka dni w Chanii. Plaża Balos, zabytki i greckie pomarańcze zapijane winem.

Trochę remontu "Venatora" w Iraklionie i dalej wzdłuż Krety na wyspy Dodekanezu. Kos, Rodos, Kalimnos, Leros etc... Dziesiątki prześlicznych wysepek, zatoki z krystalicznie czystą wodą. Postoje przeważnie na kotwicy pod osłoną zboczy górskich. Nurkowanie z maską i rura, nieraz z kusza. Czasem w małych porcikach przy szklance wina i rakiji.

Najpiękniejszy czas to kwiecień, do końca czerwca. Porty i kotwicowiska są w zasadzie pustawe. Miejscowi jakby grzeczniejszy i ceny niższe. Każdy klient na wagę złota, a i lubią pogadać, gdy nikt ich nie goni. Potem do końca sierpnia jest najazd turystów i ciasno, głośno i byle jak. Ale wrzesień znów niesie ukojenie tej krainie od zgiełku. Nie padało ani razu od maja. To robi wrażenie, gdy niebo bez chmur przez kilka miesięcy.

Odwiedziliśmy kilkadziesiąt miejsc, portów. Wiele z nich kilkakrotnie. Po drodze spotykaliśmy wielu ludzi, którzy również potrafili się zapomnieć pod żaglami w Grecji. Tu czas płynie wolniej...

W tym sezonie wiało mocno. Meltemi - wiatr z północy dał kilka razy zdrowo popalić, gdy szarpał nocą łańcuch kotwiczny, a skały za rufą. Na szczęście nigdzie się nie spieszyliśmy,  aby szarżować pod falę i można było spokojnie przeczekać w zatoce.

Powrót znów przez porty Krety. Niestety, żegluga solo. Wzdłuż półwyspu Peloponez na m. jońskie na Korfu. We wrześniu już jest tam inaczej niż w maju. Zgiełk, szpan, porty droższe i zapełnione po sama szyję. Z przyjemnością pomachaliśmy wyspie żegnając Grecję.

Za kilka lat, po powrocie z oceanów, wrócimy tu – ale wiosną.

Pozdrawiamy Redakcję i Czytelników

kpt. Tadeusz Staniul

i Anna Kotapska





Komentarzy (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Komentujesz jako gość.
0 Znaków
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację