Średzianie w podróży dookoła świata. „Venatorem" do Albanii

Średzianie w podróży dookoła świata. „Venatorem" do Albanii

01.05. 2019

Kilka dni pobytu na greckiej wyspie Korfu w oczekiwaniu na Daniela i ruszamy na kilkudniowy wypad do Albanii. Cel to Sarande, miesteczko leżące kilkanaście mil od Korfu.

Niestety, jest poza Unią więc odprawa graniczna grecka i następna w Albanii. Dobijamy do nabrzeża celnego i do pomocy przy odprawie zjawiają się dwaj sympatyczni gentelmeni z agencji celnej INSIG, Ada i Henrik i załatwiają nam formalności celne, wodę, prąd. Koszt to 50 euro za odprawę i po 20 za dobę postoju.

Ujdzie! Stoimy w Serande przy nabrzeżu promowym pod okiem celników i to chyba najbezpieczniejsze miejsce. Wieczór i pierwszy dzień, to zwiedzanie miasta i okolicznych knajp z dość opłakanym skutkiem końcowym. No cóż... Ale bez takich skutków życie żeglarzy byłoby nudne niczym u jakiegoś Andruszkiewicza.

Agent załatwił nam samochód za 25 euro i ruszyliśmy na objazd okolic. Limit kilometrowy niby tylko 150 km, ale agencja rent car twierdzi, że jak na drogi Albanii to dużo. I mają rację. Góry, zakręty, dziury. Zwiedzamy starożytne miasto Butrinit położone w parku narodowym o tej samej nazwie. Wspaniałe antyczne budowle sprzed naszej ery i pozostałości po Rzymianach. W Kasamil białe plaże i małe wysepki.

Następnego dnia łazimy po zamku - fortecy Gjirokaster. Widok na srebrzyste dachy miasteczka poniżej jest wciągający. Wpadamy do rezerwatu  Blue Eye (Siri i Kalter) gdzie zaczyna się bystra rzeka. Ciekawostką jest, że ze jamy wydobywa się woda z dwóch źródeł w ilości 7-8 m sześc. /s. Zaglądanie w podwodną jaskinię z drewnianej platformy robi wrażenie, spoglądania w oczy smokowi. Na koniec obiadek z kozy w przydrożnej lokalnej tavernie w Musinie. Przaśnie, ale o to chodziło.

Albania jest jeszcze rzadko odwiedzana przez turystów, zwłaszcza żeglarzy. Konieczność odpraw granicznych, od których odwykliśmy (wyznawcy dobrej zmiany z PiSu  chcą nam to znów zaserwować), brak infrastruktury portowej. Ale warto ja odwiedzić. Widoki gór, zabytków są urzekające. Miasta, a zwłaszcza te małe, przytłaczają socjalistycznym stylem budowy – ciężki beton, nieukończone budowle . Ale są już też nowe hotele, pensjonaty. Mnóstwo małych knajpek i sklepów. Nie ma problemów z porozumieniem się w miastach w języku angielskim. Ludzie są uczynni i sympatyczni. Na ulicach ładne kobiety i tania rakija. Czarne luksusowe merce i bmw, to ulubione wozy nowobogackiej części mieszkańców. Ciekawostką są bunkry wojskowe, dosyć licznie poustawiane w różnych strategicznych miejscach. To efekt zamknięcia się kraju sprzed kilkudziesięciu lat na wpływy z zewnątrz.

Zegnamy się z Henrikiem i oddajemy cumy. Na motorze ruszamy na Korfu.

Pozdrawiam Redakcję i Czytelników

kpt. Tadeusz Staniul





Komentarzy (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Komentujesz jako gość.
0 Znaków
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację