Na pomoc Alankowi. Tylko 10 dni do końca zbiórki!

środa, 09 styczeń 2019 17:38 Dział: Powiat Średzki
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Alan Wróblewski z Ujazdu Górnego w gminie Udanin potrzebuje pomocy. Zbiórka środków na operację jego serduszka wkrótce się kończy...

 2,5 letni Alan urodził się z poważną wadą serca. Pomóc może jedynie operacja w klinice Bostonie, jednak jej koszt jest kolosalny, wynosi ponad milion złotych! Rodziców, w batalii o umożliwienie dziecku wyjazdu wspomaga fundacja Siepomaga i ludzie dobrej woli, którzy jak mogą wspomagają zbiórkę pieniędzy. Od czasu naszej pierwszej publikacji zorganizowano wiele wydarzeń, zbiórek... Jednak na dzień dzisiejszy brakuje jeszcze sporo pieniążków... 951 167,27 zł... Każda złotówka jest cenna, jeśli możecie - pomóżcie!

Alan Wróblewski urodził się w 33 tygodniu ciąży ze złożoną wadą serca, a lekarze Wojewódzkiego Szpitala w Legnicy od pierwszych chwil zaczęli walczyć o jego życie. Po czterech tygodniach od urodzenia zostaje przewieziony do szpitala we Wrocławiu i tam trafia pod opiekę do Pani Doktor Kardiolog Małgorzaty Raś. Po szczegółowych badaniach Pani Doktor wdrożyła odpowiednie leczenie, które wspomogło pracę serca Alanka.

Po miesięcznym pobycie w szpitalu Alanek wraca do domu, jednakże musi być kontrolowany co tydzień we wrocławskim szpitalu na oddziale Kardiologicznym. Zdiagnozowana zostaje wada Anomalia Ebsteina, nieprawidłowe połączenie komorowo-tętnicze, skorygowane przełożenie wielkich pni tętniczych L-TGA, nieprawidłowe połączenie przedsionkowo-komorowe, blok przedsionkowo-komorowy drugiego stopnia, ubytek przegrody międzykomorowej oraz ubytek przegrody międzyprzedsionkowej, Wszystko to jest ogromnym zagrożeniem dla jego życia.

Kolejne kontrolne wizyty i badania wykazały iż serduszko Alana musi przejść pierwszą operację i to jak najszybciej. Nie tracąc czasu Pani Doktor Raś po konsultacjach z lekarzami pomogła znaleźć szpital, który podejmuje się przeprowadzenia zabiegu.

Alan mając 1,5 roku trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach i tam przeszedł 5 godz. operację na otwartym sercu. Lekarze przeprowadzają implantację stymulatora serca i banding tętnicy płucnej. Po trzech tygodniach Alan zostaje wypisany do domu. Jednak szczęście nie trwa zbyt długo, badania na wizycie kontrolnej wykazały arytmie nadkomorowa częstoskurcz przedsionkowy. Przy sercu, które nie jest prawidłowo rozwinięte stanowi to poważne zagrożenie dla życia. Niestety kolejne kontrole potwierdzały diagnozę i natychmiast zostało wdrożone leczenie. Jednak to nie koniec przykrych informacji.

Wykonany banding, który miał przygotować lewą komorę serca do drugiej operacji, którą jest Double Switch zwiększając w niej ciśnienie nie przyniosła oczekiwanej poprawy.

Dlatego dziś już wiemy, by Alan mógł zacząć żyć ze zdrowym sercem musimy udać się do wyjątkowego miejsca na świecie do kliniki Children Hospital w Bostonie. To tam leczone są małe serca, to tam mali pacjenci dostają szansę na życie i taką otrzymał również Alan.

Nie pozwólmy, by koszty i czas, którego jest co raz mniej pozbawiły Alana poznawania dalszego życia.

Prosimy o pomoc!
Rodzice, fundacja i redakcja Rolnada

LINK do fundacji: https://www.siepomaga.pl/alan

Ostatnio zmieniany środa, 09 styczeń 2019 18:19

Komentarze (1)

This comment was minimized by the moderator on the site

Ludzie dają pieniądze, są zbiórki i różne rodzaje pomocy, a co robi tatuś dziecka?- kupuje drogie auto, jeździ na wycieczki, nie żałuje sobie niczego w życiu,a ludzie stają na głowie żeby uzbierać pieniądze, żeby uratować to małe, cenne życie. Może tatuś pokaże troszke skromności. Nie wydawanie pieniędzy, jeżdżenie drogim autem, spotkania z kobietami, wycieczki. Może czas zacząc myślec o synku, a nie lansować się na jego chorobie. Są jakieś granice. To,że głośno tego nikt nie mówi nie...

Ludzie dają pieniądze, są zbiórki i różne rodzaje pomocy, a co robi tatuś dziecka?- kupuje drogie auto, jeździ na wycieczki, nie żałuje sobie niczego w życiu,a ludzie stają na głowie żeby uzbierać pieniądze, żeby uratować to małe, cenne życie. Może tatuś pokaże troszke skromności. Nie wydawanie pieniędzy, jeżdżenie drogim autem, spotkania z kobietami, wycieczki. Może czas zacząc myślec o synku, a nie lansować się na jego chorobie. Są jakieś granice. To,że głośno tego nikt nie mówi nie oznacza,że takiego zachowania się nie widzi. Tatuś żyje sobie swobodnie, a to mama ma obowiązek i zmartwienia. Jakoś po tacie widać tylko szczęście i obrazek typu "Popatrzcie jaki jestem szcześliwy". Alankowi życzę wszystkiego dobrego, powrotu do zdrowia i dużo zdrówka w przyszłości, a mamie siły i wiary,że będzie dobrze

Czytaj więcej
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Komentujesz jako gość.
0 Znaków
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację