Średzianie w podróży dookoła świata. Rejs trwa nadal...

wtorek, 04 grudzień 2018 16:20 Dział: Listy / opinie
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Stoimy przy kei na rzece Arno przy Nautica 180. To zaprzyjaźniona marinka, albo raczej dwie, należące do tego samego właściciela - Alessandro i jego mamy.

To drewniane pomosty z mooringami. Obecnie stoimy w longside w mniejszej, u mamy. Przyjechaliśmy we czwórkę i plan zakładał wykręcenie pompy wtryskowej z silnika stacjonarnego, demontaż generatora prądu, montaż nowego agregatu chłodniczego i kuchenki gazowej. Plus oczywiście lakiery, odsalanie, etc. Zadanie, panie prezesie jedynie słusznej partii , wykonane tylko częściowo. Demontaż poszedł w miarę szybko jak zwykle, montaż opornie. Ale sto winek na 100-lecie wykonano...

 A tak poważnie, to lało jak z cebra pierwsze 3 dni. Musieliśmy też łączyć prace fizyczne z rekreacją. Po raz setny zwiedzamy Pisę, popijamy na skałach Marina di Pisa i pomagamy naszym kolegom z polskich jachtów. Do naszej burty przytargaliśmy ”Lady Melinę” z Wrocławia, którą Bolek i Andrzej przypłynęli z południa Mediteranea. Czeka teraz na powrót Alesandro i remont dna. Będziemy tam trochę pilotować. Przy okazji załatwiliśmy klar na Marcinkowej „Cornelli”, z którą wiąże mnie dożywotnia przyjaźń.

W promieniu 0,5 mili 3 polskie jachty na włoskim lądzie. Wracaliśmy znów Carawelką wypełnioną szpejami po sufit. Jak Cygany. W domu i firmie trochę spraw do załatwienia, więc trzeba wracać. W Szczecinie szyją nowego grota. Genuę i foka pozszywałem sam. Ale w tle kolejna inwestycja – nowa genua.

Plan jest taki: naprawiamy w kraju pompę, generator, rozrusznik i trochę elektroniki i wracamy na jacht. Łódka przepłynęła świat i wymaga remontów więc staramy się ją odnowić. Ale nie przerywamy rejsu.  Montujemy i płyniemy dalej. Na południe morza śródziemnego.

Kiedy? Może przed świętami, albo przed Nowym Rokiem. Jeśli nie naprawimy, to na początku styczna. Bez pośpiechu i terminów. Na przeczekanie zimy w ciepłym. Jacht ma ogrzewanie. Wiosną powrót przez południe śródziemnego, może Izrael. Jesienią  przez Baleary na Gibraltar i znów na Kanary. Potem miesiąc na Wyspach Zielonego Przylądka i przeskok na Karaiby. Stamtąd do Brazylii. I na południe...

Do usłyszenia!

Redakcję i czytelników Rolanda

pozdrawia

kapitan Tadeusz Staniul

Komentarze (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Komentujesz jako gość.
0 Znaków
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację