Średzianie w podróży dookoła świata. Wyspy Kanaryjskie – atlantycki raj

sobota, 22 wrzesień 2018 14:28
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Puerto Carmen na Lanzarote, to nasz nowy port pobytu na 35 dni. Spędziłem tu już wcześniej kilka miesięcy na jachcie i nie tylko. To miasto wiecznej zabawy, słońca, kilometrowych plaż i smacznych dań.

Zawsze tu więcej Angoli i Niemców niż miejscowych, ale za to sezon do zarabiania trwa cały rok. Port jest komunalny więc głównie dla miejscowych rybaków i firm ruchu turystycznego, ale dzięki pomocy naszych przyjaciół, Kasi i Amado, znajduje się miejsce i dla „Venatora”. Brak infrastruktury sanitarnej, ale jesteśmy niezależni w tym zakresie. I cena przyzwoita!

Każdy kto był na Wyspach Kanaryjskich zna urok tego zakątka świata. Każda wyspa jest inna. Mroczne wulkany Lanzarote, śnieżnobiałe plaże Fuerty, różnorodność klimatyczna Gran Canarii i tropikalny niemal klimat Teneryfy zaspokaja potrzeby każdego wymagającego turysty. A jeszcze są urocze Hiero, La Palma, Graciosa. Aby je poznać choćby minimalnie nie wystarczy kilku miesięcy.  Mnie i Ani do serca przypadła Lanzarote. Surowy krajobraz powulkaniczny, białe budynki, a pośród nich starannie zaplanowana i zadbana roślinność. Wybuchy wulkaniczne 300 lat temu na nowo w zasadzie ukształtowały tę wyspę.

Robimy przez kilka dni wypady po zaprzyjaźnionych i nowych miejscach. Jest tu przecież polska restauracja „Bozenka”, La Chalana z przesympatycznym właścicielem, jego żoną Kasią i jej siostrą Anią, w wielu firmach pracują Polacy. Obok nas na pirsie pracuje Paulina w kompani zajmującej się szkoleniem płetwonurków. 

Zwiedzanie lokali trwa kilka dni aż wreszcie znajdujemy tani samolot i z Fuertawentury wylatujemy do kraju. W bagażu podręcznym komplet wykręconych wtryskiwaczy z silnika, zawory hydrauliczne, palnik gazowy, co powoduje pewne problemy na lotnisku przy odprawie. Wracamy do domów i ponad dwa tygodnie zajmujemy się życiem osobistym, sprawami służbowymi i szukaniem części do jachtu.

Wreszcie powrót z Berlina na jacht, ale w większej obsadzie. Na wywczasy lecą nasze dzieci. Daniel ma problem na lotnisku, bo z bagażu nadawanego wyciągają mu olej do silnika plus tuby z dodatkami. Jak nic terrorysta. Nikt tego nie chce przyjąć na przechowanie, więc chowa w krzakach. Oczywiście część ukradli. Dolatuje nasz kolega Jacek Baca i w trójkę bierzemy się za remonty silnika, montaż autopilota etc. Idzie jak po grudzie, bo brakuje wciąż jakiś drobnych elementów. Goście odlatują a my wciąż z narzędziami porozkładanymi na całym pokładzie . W międzyczasie w tym samym miejscu już po raz któryś wczasy spędzają nasi przyjaciele – również żeglarze Gosia i Gerard. Dołącza do nas nasz sąsiad z kei, żeglarz z Teneryfy, Domingo.

 Naprawy trwają do ostatniej chwili i okazuje się, że autopilot nie działa tak jak powinien. Męska decyzja i zostawiamy temat do przemyślenia w drodze. Będziemy sterować ręcznie.

Ogarniamy z grubsza klar na okręcie. Przychodzą goście – Kasia Bojaczuk i jej partner Amado – właściciel restauracji La Chalana z kartonem wyprawki dla dużych chłopców. Obfitość miodku w kartonie przewróciłaby misia Uszatka. Niesamowici ludzie. Zawsze mogliśmy na nich liczyć w kwestii pomocy, rady, sympatycznych spotkań. Mam nadzieję, że kiedyś się odwdzięczymy. Pozdrawiamy ich gorąco i serdecznie. Wpadamy jeszcze na pożegnalne winko, ostatnie prognozy z neta i o północy wychodzimy na ocean.

 Wieje jak zwykle ostatnio – w twarz. Wyspa nie chce nas puścić aż do godz. 20 następnego dnia. Halsujemy i nasycamy się prześlicznymi widokami Lanzy i Graciosy. Na północ od nich dogania nas stado delfinów. Pewnie ze 30 sztuk. Baraszkują przy jachcie aż przestajemy je filmować. Wieje umiarkowanie, słońce dopala skórę. Żyć nie umierać. 

Nazajutrz wieczorem Daniel melduje, że naprawił autopilota. Znów kocur mruczy obok mojej koi, ale to rozkosz dla ucha. Mamy samoster i na Maderę płyniemy jak paniska. Kolacja w mesie, pokład pusty, Jacek męczy radar.

Madera w sobotę rano. Oczywiście jeśli Neptun był łaskaw o nas zapomnieć...

Do usłyszenia!

Z jachtu Venator pozdrawia

redakcję i czytelników Rolanda

kapitan Tadeusz Staniul

Ostatnio zmieniany sobota, 22 wrzesień 2018 14:33

Komentarze  

Permalink +2 o to jest pytanie
Fajna przygoda. Też bym tak chciała. Podróże kształcą, ale skąd wziąć na to czas i pieniadze?
2018-09-22 19:47 Odpowiedz Odpowiedz z cytatem Cytować

Dodaj komentarz

Wulgaryzmy - to wyrazy lub wyrażenia, będące dosadnym, ordynarnym określeniem zjawisk, które można nazwać, używając słów neutralnych stylistycznie. Nie są konieczne aby wyrazić swoje uczucia, pragnienia czy poglądy!

Niedopuszczalne jest umieszczanie na łamach forum serwisu postów sprzecznych z prawem polskim i międzynarodowym, związanych z pornografią, używkami, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej itp. oraz treści faszystowskich, wulgarnych, propagujących przemoc, obrażających uczucia religijne, naruszających prawa autorskie lub prawa innych osób itp. Przypadki łamania prawa mogą być zgłaszane właściwym służbom.

Cenimy wolność słowa, ale z poszanowaniem godności. Nie wyśmiewaj i nie obrażaj. Nie prowokuj i nie atakuj nikogo swoimi wypowiedziami. Komentarze naruszające regulamin mogą być usuwane. Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany.

Przed umieszczeniem wpisu, zapoznaj się z REGULAMINEM oraz Polityką Prywatności. Dziękujemy!


Kod antyspamowy
Odśwież