To on też maluje? - Wernisaż prac Ryszarda Żłobińskiego

niedziela, 27 styczeń 2019 16:52 Dział: Środa Śląska
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Pana Ryszarda Żłobińskiego zna niemal każdy z nas. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat, m.in. zdjęcia do dowodu osobistego większość mieszkańców powiatu średzkiego wykonała właśnie w jego pracowni znajdującej się w średzkim rynku. Jednak tym razem nie będzie mowy o fotografii.

Z inicjatywy pani Gabrieli Markowskiej w Bibliotece Publicznej w Środzie Śląskiej 25 stycznia  zorganizowano wernisaż wystawy obrazów pana Ryszarda, który jak się okazuje jest nie tylko wyśmienitym fotografem, ale również wspaniałym malarzem.

Opiekunka czytelni BP na początku spotkania przywitała burmistrza Środy Śląskiej Adam Rucińskiego, przedstawicieli instytucji, rodzinę pana Ryszarda oraz wszystkich, którzy zaszczycili wydarzenie swoją obecnością. Należy nadmienić, że wystawa, którą otwarto w Bibliotece Publicznej nosi tytuł „Od XX wieku do...” Prezentuje prace tworzone w latach 2016-2018, jak i w latach 80. ubiegłego wieku.   

Kolejnym punktem spotkania była rozmowa p. Gabrieli z artystą.

Nazwa...

- Nazwa wernisażu wywodzi się z okresu wykonywania prac, ich niejednoznaczne zakończenie świadczy o ciągłym powstawaniu kolejnych – wyjaśniał Pan Ryszard.

Skąd pasja?

- Moja pasja do malowania zrodziła się na przełomie  4/5 klasy szkoły podstawowej, kiedy wprowadzono lekcje historii. Oglądając obrazy Matejki byłem zdziwiony, że można w tak realistyczny sposób przedstawić wydarzenia historyczne. To spowodowało, że zacząłem przygodę z pędzlami. Na początku kopiowałem, inspirowałem się innymi pracami. Mój  pierwszy obraz powstał w latach 70 ub. w. Metodą olejną przedstawiał średzki mały kościółek na ul. Legnickiej. Obrazy, po pewnym czasie,  „dokończyły” córki – opowiadał z uśmiechem artysta.

W tym miejscu należy podkreślić, że w sposobie jakim pan Ryszard opisywał siebie, a według niego jest to skromność i nieśmiałość, na jego twarzy cały czas widniał uśmiech. Można zatem wnioskować, że jest on pełnym optymizmu artystą.  Jak wspomniał na wernisażu z obrazami wiąże się jego mała historia. Obraz pn. „Trzy pędzelki”, który powstał 1988 r. przedstawia nagą kobietę, w objęciach szkieletu. Jak podkreślał, ten "malunek" go kosztował. Do powstania tego obrazu przyczynił się w pewnym sensie sąsiad, który w zamian za komplet farb otrzymał od pana Ryszarda ręcznie pisaną 18-wieczną książkę.

Trzy pędzelki

Obraz zatytułowany „Trzy Pędzelki” powstał, na warsztatach o nazwie „Spotkanie z fantastyką”. - Pamiętam, ten obraz powstawał około godziny 2 w nocy. Zmęczony rano poszedłem do pracy. Kiedy wróciłem okazało się, że moje córki, posiadające talent malarski po ojcu, uzupełniły obraz wedle swojej fantazji - wspominał artysta.  - Pytając co znaczą czarne plamy na obrazie wyjaśniły:  – Tato, Ty nie wiesz, co kobiety mają pod pachami? O więcej nie musiałem pytać. I właśnie stąd wywodzi się nazwa „Trzy pędzelki”,  jeden mój, a dwa pozostałe należały do moich córek – opowiadał p. Ryszard.

Skąd inspiracje?

- Inspirację, temat, czerpię ze zdjęć, które posiadam w swojej kolekcji. Są to również zwyczajne sytuacje codzienne. Do twórczości napędza mnie nawet piękny uśmiech mojej żony – podkreślał pan Żłobiński.  - Obrazy powstają na gorąco, a do niektórych się wraca nawet po latach. Fantastycznym przykładem jest malunek, który przedstawia mężczyznę w zadumie. Przez kilka lat nie wiedziałem jak go uzupełnić, kiedy otrzymałem propozycję wystawy postanowiłem do niego wrócić. W nawiązaniu do miejsca wernisażu domalowałem do niego rozłożoną książkę  – wyjaśniał artysta. 

Jakie techniki przypadły mu do gustu?

- Najbardziej do gustu przypadło mi malowanie węglem, pastelami lub farbami olejnymi. Malowanie tymi technikami pozwala wrócić do uzupełnienia obrazu po dłuższym czasie. Nie mogę się skusić ku akrylom, którymi namalowane dzieła trzeba szybko uzupełniać – podkreślał pan Ryszard. Ale możliwe jest, że kolejny wernisaż jego prac będzie prezentował właśnie tę technikę.

I takie rzeczy się zdarzają...

- Kolejna historia mojego malarstwa dotyczy obrazu „Martwa Natura”, który powstał w 1987 r. We  wspomnianych latach wystawiłem swój obraz na wystawie przeglądu wojewódzkich malarzy amatorów. Po kilku latach otrzymałem album, w którym mój obraz był podpisany innym nazwiskiem.  Byłem tak zdenerwowany, że postanowiłem „Martwą Naturę” zamalować. W ten sposób powstał właśnie ten obraz, który dzisiaj zostaje Państwu pokazany  –  wyjaśniał artysta.

Jakie zmiany są w malarstwie?

- Jedyne co widzę, to to, że coraz gorzej widzę - stwierdził z uśmiechem pan Ryszard. - A na poważnie uważam, że  jest łatwiej. Ogólnodostępne przybory do malowania, Internet, z którego możemy zaczerpnąć inspiracji lub rady sprawiają, że prace powstają dużo szybciej. Pamiętam, kiedy zaczynałem malować. Odwzorowaniem płótna były zwyczajne prześcieradła, a podczas malowania wcześniej wspomnianego kościółka na ul. Legnickiej w Środzie Śląskiej zabrakło mi białej farby, którą zastąpiłem pastą do zębów – mówił pan Ryszard.

Rekwizyty

Jak słusznie zauważyła opiekunka czytelni Biblioteki Publicznej, na wielu obrazach pojawiają się rekwizyty, które gościły na stoliku podczas spotkania. Mowa tu o świeczniku, dzbanku... Dlaczego akurat one? - pytała. - Przede wszystkim są pamiątką przywiezioną z podróży autostopem, ale są również łatwym elementem do namalowania i świetnie komponują się na wielu obrazach jako uzupełnienie – opowiadał artysta.

Co można namalować?

- Namalować można wszystko. Mi najprościej jest tworzyć coś, co jestem w stanie odtworzyć nawet z zamkniętymi oczami, czyli Środę Śląską i jej okolice. Ale jak widać pojawiają się też pejzaże, portrety, martwa natura... Czekam na modelki, wtedy zacznę malować portrety – żartował Pan Ryszard.

Na wystawie wielu znajomych wspomniało czasy młodości pana Ryszarda. Zabawne historie oraz wydarzenia, z których dał się zapamiętać. Zbigniew Ciesielski, także lokalny artysta, podkreślał, że pamięta kiedy z usług pana Ryszarda korzystano niemalże na każdym średzkim weselu.  Z kolei przyjaciel artysty podkreślił: - Na dzisiejszym spotkaniu mają państwo okazję zobaczyć efekt końcowy, a ja mogłem oglądać jak powstają te prace. To dopiero była radość.

Jej wiele zawdzięcza...

- Ta kobieta mnie napędza w tym, co robię. To dzięki niej powstało wiele prac - mówił pan Ryszard.   Oczywiście mowa tu o pani Małgorzacie Boguckiej, która podczas wystawy podkreśliła, że nie jest to pierwsza wystawa prac Ryszarda Żłobińskiego, a podczas "dwóch plenerów" otrzymał on uznanie dla swoich obrazów.

Przy okazji znana średzka artystka zachęciła autora do opowiedzenia o swoich zainteresowaniach: - Interesuje się historią, historią Środy Śląskiej i archeologią. W ten sposób wydarzenia historyczne przenoszę na płótno, aby je utrwalić. W swojej kolekcji posiadam wiele fotografii z ubiegłych lat. Środa Śląska wyglądała inaczej, ale równie fantastycznie - podkreślał autor wystawy.

Na zakończenie gości zaproszono na  poczęstunek oraz do losowania, w którym nagrodami były obrazy artysty.

(kb) / fot. kb

Komentarze (1)

This comment was minimized by the moderator on the site

No cholera, jak ten pan tak maluje jak robi zdjęcia, no to szacun

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Komentujesz jako gość.
0 Znaków
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację