Wybory Burmistrza: 4.320 głosów nie wystarczy?

niedziela, 23 grudzień 2018 17:21 Dział: Wybory Samorządowe 2018
Oceń ten artykuł
(16 głosów)

Od wyborów Burmistrza Środy Śląskiej minęło już 2 miesiące, jednak niektórzy kandydaci, którzy sukcesu w nich delikatnie mówiąc nie odnieśli, wciąż walczą, licząc że odwrócą werdykt wyborców szukając pojedynczych głosów w sądach. Tak przynajmniej wynika z doniesień medialnych i pogłosek. Po co to robią? Czemu ma to służyć? Czy ma to sens i logikę? Spróbujmy sobie odpowiedzieć analizując wyniki wyborów 21 X.

Po pierwsze frekwencja w tych wyborach była wyjątkowo wysoka. Zagłosowało ponad 8.700 mieszkańców Gminy Środa Śląska. To rekord ze wszystkich wyborów Burmistrza od 2002 roku. Rekordowa była też ilość głosów jaką uzyskał kandydat, który w tych wyborach zajął pierwsze miejsce z wynikiem 4.320 głosów. Wg mnie to znacząca legitymacja społeczna i silny mandat zaufania, za co jeszcze raz bardzo dziękuję Mieszkańcom.

Patrząc na wyniki wyborów z ostatnich 16 lat, odkąd wprowadzono w Polsce bezpośrednie elekcje na funkcje burmistrzów, wójtów i prezydentów miast, 4.320 głosów to najlepszy wynik w historii w bezwzględnej liczbie uzyskanych głosów w Gminie Środa Śl. To więcej niż poprzedni burmistrz Bogusław Krasucki uzyskiwał za czasów swojej największej popularności w poprzedniej dekadzie. I te rekordowe 4.320 głosów nie wystarczy aby niektórzy kontrkandydaci i ich sztaby prawne uznały swoją porażkę wyborczą?

Po drugie, popatrzmy z innej perspektywy. Czy 1.646 głosów przewagi zwycięzcy wyborów na Burmistrza nad drugim kontrkandydatem i 3.176 głosów przewagi w stosunku do trzeciego kontrkandydata  nie wystarczy aby ci kontrkandydaci i ich sztaby prawne uznały swoją porażkę wyborczą? Czy nie jest to jasny werdykt wyborców? Czy społeczne poparcie na poziomie 77% i 73% jakie w obwodach Rakoszyce i w Cesarzowice uzyskał kandydat na Burmistrza, który w tych wyborach zajął pierwsze miejsce, nie jest wymowne i dobitne dla innych kontrkandydatów?

Po trzecie utarło się przez lata, że niektóre z obwodów wyborczych to niejako mateczniki byłego burmistrza Krasuckiego, gdzie zawsze wygrywał z dużą przewagą. Były nimi np. Brodno i Szczepanów. Ale w wyborach 21 X okazało się że nawet tam, w swoich matecznikach nie odniósł zwycięstwa. Czyż nie jest to wymowne i wręcz symboliczne? Sukcesu nie odniósł też tam trzeci kontrkandydat, który uzyskał odpowiednio 10,25% i 14,42% głosów.  Czy to nie wystarczy aby ci kontrkandydaci i ich sztaby prawne uznały swoją porażkę wyborczą?

Zwycięstwo we wszystkich 16 obwodach wyborczych w wyborach na Burmistrza kandydata Komitetu Wyborczego Stowarzyszenia RAZEM DLA ZIEMI SREDZKIEJ oraz aż 11 z 15 mandatów w Radzie Miejskiej dla kandydatów Komitetu Wyborczego Stowarzyszenia RAZEM DLA ZIEMI SREDZKIEJ to bezsporne fakty i dobitny werdykt wyborczy. I takiej interpretacji wyników wyborów 21 X nie zmieni sądowne poszukiwanie 7 głosów w 5 głosach, co już w drugiej instancji sądowej czynią moi szanowni kontrkandydaci z 21 X, Panowie Babiński i Krasucki oraz ich sztaby prawne.

Po co to więc jest to robione? Czemu ma to służyć, ta walka w sądach? Czy ma to sens i logikę? Zapewne dla zainteresowanych ma sens bo chyba ich plan i przewidywania na 21 X były zupełnie inne… Tajemnicą Poliszynela jest bowiem, że dla niektórych celem startu na Burmistrza było doprowadzenie do drugiej tury i potem, mimo pozornych różnic, nagłe zjednoczenie i wspólne przypuszczenie frontalnego ataku w drugiej turze, prawdopodobnie wykorzystując do tego elementy negatywnej, wręcz brudnej kampanii. I póki co ten plan spalił na panewce - dzięki rekordowej frekwencji wyborczej i znaczącemu poparciu jakie Mieszkańcy udzielili kandydatom Komitetu Wyborczego Stowarzyszenia RAZEM DLA ZIEMI SREDZKIEJ.

Dość zastanawiający jest fakt, że protesty wyborcze sztabów pana Babińskiego i pana Krasuckiego zostały odrzucone w pierwszej instancji. Czyżby były pisane na ostatnia chwilę, bez odpowiedniego przygotowania, tak aby tylko je złożyć w ostatnim możliwym momencie? Aby dalej być w grze… Inną ciekawostką jest fakt że protesty wyborcze złożyły tylko sztaby dwóch z trzech moich kontrkandydatów. Trzeci z kontrkandydatów protestu nie złożył, mimo, że z nieoficjalnych źródeł wiadomo, iż był do tego namawiany… Ale widocznie uznał, iż wybory rozstrzyga się przy urnach, a nie w sądach. Jak widać niektórzy z porażką potrafią się pogodzić, a inni jednak nie potrafią…

Jak to się skończy i czy się skończy rozstrzygnie sąd apelacyjny. Czy sąd uzna, że Mieszkańcy rozstrzygnęli wybory na Burmistrza w sposób dalece jednoznaczny i wystarczający oddając rekordowe 4.320 głosów na zwycięskiego kandydata czy może znajdzie te 7 głosów w 5 głosach dających ponad 50% i nakaże powtórzyć wybory, które w skrajnej wersji będą kosztować więcej niż 100 tys. zł. Oczywiście może tak się zdarzyć. Sąd jest niezawisły, może powtórzyć wybory. Ale czy ma to sens i logikę dla naszej gminnej demokracji w świetle opisanych wyżej wyników wyborów 21 X, rekordowych 4.320 głosów na Burmistrza, poparcia dochodzącego do 77%, zwycięstwa we wszystkich 16 obwodach wyborczych i 11 mandatów w Radzie Miejskiej?

Niech każdy z Państwa sam sobie odpowie na te pytania. Tymczasem życzę wszystkim Państwu Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.

Adam Ruciński

Burmistrz Środy Śląskiej

Lider KW Stowarzyszenia

RAZEM DLA ZIEMI ŚREDZKIEJ

INFORMACJA PŁATNA

Ostatnio zmieniany czwartek, 27 grudzień 2018 15:08