Dzisiaj jest: 11 Grudzień 2017    |    IMIENINY MAJĄ: Waldemar, Damazy

MASZ CIEKAWY TEMAT, ZDJĘCIE LUB FILM? ZADZWOŃ: 713 173 299 LUB NAPISZ: [email protected]

Odwiedza nas 1098 gości oraz 0 użytkowników.

SERWIS ELEKTRONARZĘDZI I NARZĘDZI…

Data publikacji: 2017-09-01 13:33:26 Serwisujemy: narzędzia akumulatorowe, wiertarki, szlifierki, młotowiertarki, pilarki... Czytaj więcej

NOWY SKLEP MAGAZYN AUTO…

Data publikacji: 2017-09-07 20:47:07 Potrzebujesz części do swojego auta w niskich... Czytaj więcej

PRACA DLA OPERATORA MASZYN…

voestalpine Rotec Sp. z o.o. jest producentem komponentów dla dostawców... Czytaj więcej

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

anradz0Od wielu lat mieszka w Środzie Śląskiej. Pochodzi z Przeworska. Na co dzień mama rezolutnego Antka, kobieta, dla której rodzina stanowi największą wartość. Właśnie skończyła swoją pierwszą książkę „Mój mąż drwal”. O czym jest, skąd pisanie w życiu młodej autorki i o czym marzy?

 

Zapraszamy do rozmowy z Anką Radziejewską.

Zanim porozmawiamy o Twojej książce, pomówmy o samym pisaniu? Kiedy zaczęła się Twoja pisarska przygoda?

Moja przygoda z pisaniem zaczęła się tak dawno, że nawet trudno to umiejscowić w czasie. Pamiętam, że jeszcze zanim poszłam do szkoły, tworzyłam szalone wariacje na temat znanych bajek i baśni. Potem miałam krótką, aczkolwiek bardzo burzliwą, przygodę z poezją. Wróciłam jednak ad fontes, gdyż proza jest jednak tym, w czym czuję się naprawdę swobodnie oraz tym, co mi w duszy gra.

Skąd wzięła się potrzeba stworzenia książki?

Zawsze chciałam napisać coś więcej niż opowiadanie. Chciałam, aby Czytelnik został ze mną “na dłużej”. Ktoś może powiedzieć - przecież możesz napisać ogromne, obszerne i zawiłe opowiadanie. Teoretycznie ma rację. Jednak nie o to mi chodziło. Chciałam napisać książkę. Taką prawdziwą. Była (wciąż jest) to sprawa moich ambicji oraz chęci ciągłego podnoszenia sobie poprzeczki. Nie lubię stać w miejscu. Bardzo szybko się nudzę.

Mówi się, że tworzenie jest poniekąd formą terapii? A czym jest dla Ciebie?

Tworzenie jest formą terapii. Bez dwóch zdań. Doskonale wyraża to Jan Rybowicz, poeta przeklęty słowami - “kogo nie boli, ten nie pisze (...) bo i po co?” oraz “(...) piszą ci, których zawiodły wszystkie przeciwbólowe środki... A więc [wiersze] to dla nich uśmierzające tabletki ze słów”.

Ponad dekadę temu podobnie traktowałam pisanie - jako sposób, aby “przelewając myśli na papier” uzmysłowić sobie i uporządkować fakty, sytuacje i emocje. Był to czas, jak sądzę, strategiczny dla mojego dalszego życia. Dzięki temu jestem teraz tu, gdzie jestem i bardzo się z tego cieszę. W tym momencie pisanie i tworzenie, jest dla mnie najlepszą ze znanych mi form spędzania wolnego czasu. Poza tym, bardzo często w głowie kłębi mi się miliony myśli, które szukają i potrzebują ujścia:) Pisanie to świetny sposób, aby pozbyć się nadmiaru lokatorów chcących zamieszkać moją głowę, przynajmniej na chwilę - dopóki nie pojawią się kolejni chętni:)

Napisałaś książkę “Mój mąż drwal”. W jednym z postów internetowych stwierdziłaś, że nie jest to skomplikowana historia. Czym zatem jest? Czego możemy się spodziewać?

“MMD” nie ma być trudny w odbiorze. Pisałam go z myślą o ludziach, którzy po ciężkim dniu w pracy mają ochotę usiąść do czegoś, co będzie lekkie, nie będzie mącić im w głowie oraz przy czym odpoczną, spędzając mile czas. A może nawet sprawi, że się uśmiechną? Zdecydowanie zbyt mało się uśmiechamy. Czas to zmienić, choćby na chwilę! “MMD” na pewno sprawdzi się również w dłuższej podróży, ale też na wakacjach i na przerwie między zajęciami. Książka nikomu nie mówi, jak powinno się żyć, niczego nie narzuca, niczego też w zamian nie oczekuje. Teoretycznie powinna być miłą lekturą w wolnym czasie. Jednak “MMD” ma też tzw. “drugie dno”. Mam nadzieję, że zostanie ono odczytane, kiedy książka trafi już w ręce większej ilości Czytelników.

Wysłałaś egzemplarze do 10 wydawnictw. Z tego, co wiem dwa z nich już wyraziły chęć wydania. Czy to znaczy, że już niebawem będziemy mogli kupić egzemplarz?

Zgadza się. Niestety oczekiwanie na odpowiedzi z wydawnictw to całe lata świetlne. Takie mam wrażenie, choć uzmysłowiłam sobie niedawno, że światło nie jest wcale takie szybkie, jak nam się wydawało! Odezwało się jedno wydawnictwo “tradycyjne”, proponując jednak tak odległy termin rozpoczęcia prac, że trudno było mi na niego przystać (mowa była o jesieni za dwa lata). Szczerze mówiąc nie wiem, co będzie za dwa lata - jesienią. Nie wiem, co będę mieć w głowie. Chciałabym kuć żelazo póki gorące! Poza tym rozpoczęłam rozmowy z dwoma wydawnictwami pomagającymi wydawać książki własnym sumptem lub współfinansujące wydanie wraz z autorem. Na ten moment udało mi się wynegocjować ofertę, która zdecydowanie bardziej odpowiada moim oczekiwaniom (również finansowym), więc z każdym takim krokiem mam wrażenie, że zbliżam się do momentu, kiedy książka faktycznie powstanie w wersji papierowej:) Nie znałam wcześniej zasad panujących na rynku wydawniczym. Tak naprawdę każdego dnia dowiaduję się czegoś nowego:) Praca nad książką to długi i żmudny proces. Angażuje on również dużą ilość osób, które dbają o jakość, tak merytoryczną, jak i estetyczną, produktu końcowego. Autor, mający w sobie choć trochę pokory, powinien wykorzystać dobrze ten moment. W końcu książka to coś, pod czym podpisuje się zazwyczaj swoim nazwiskiem, dobrze byłoby więc, gdyby była jak najlepsza, jak najbardziej dopracowana. O ile wszystko pójdzie zgodnie z planami (i marzeniami) jeszcze w tym roku będziemy rozmawiać o “Moim mężu drwalu”, pachnącym farbą drukarską, w wydaniu papierowym:)

Twoja rodzinna miejscowość, Przeworsk, zaproponowała Ci wsparcie w wydaniu książki. Na czym ma ono polegać?

Cała sytuacja z moim rodzinnym Przeworskiem jest fantastyczna i niezwykła. Pan burmistrz i Pani sekretarz miasta już od “pierwszego przeczytania” uwierzyli w potencjał “Mojego męża drwala”. Teraz razem mamy wspólny cel, aby “MMD” pojawił się w księgarniach. Miasto Przeworsk zadeklarowało swoją pomoc finansową w wydaniu książki. Dzięki tej decyzji coś, co wydawało mi się niedawno nierealnym marzeniem może się spełnić. To naprawdę może się udać! I uda się, niestety do całości środków potrzebnych, aby pokryć koszty wydawnictwa jeszcze trochę mi brakuje...

W jaki sposób chcesz pozyskać resztę środków?

Na ten moment, aby przygotować, wydać i rozdystrybuować 1000 egzemplarzy książki potrzebuję około 6500 zł (wsparcie od miasta Przeworska jest już odliczone). Mówiąc wprost - jest to dla mnie kwota nie do przeskoczenia. Postanowiłam, więc zwrócić się o pomoc w jeszcze kilka miejsc. Na liście jest również nasz lokalny Ratusz w Środzie Śląskiej. Jestem dobrej myśli i wierzę, że ludzie chcą sobie pomagać, m.in. wspierając spełnianie marzeń. Może uda się znaleźć Patrona Książki wśród innych instytucji lub osób prywatnych? Kto wie? W przypadku, kiedy zostanie jeszcze coś do uzbierania, planuję zgłosić akcję na platformie crounfundingowej, za pomocą której być może uda się zebrać brakujące środki. Nie ukrywam, że bardzo mi na tym zależy. Mówi się, że pieniądze nie dają szczęścia. Raczej nie dają, ale w tym przypadku są dla mnie sporą blokadą. Wierzę jednak, że nie ma rzeczy nie do przeskoczenia, tym bardziej, że opinii pochlebnych dla “MMD” jest dużo. Ludzie chcą tę książkę zobaczyć, przeczytać. To mnie niesamowicie motywuje, napędza do działania. Myślę, że razem mamy dużą moc :)

Jak zachęciłabyś czytelników do sięgnięcia po Twoją książkę?

To trudne pytanie. Chciałabym, aby książkę przeczytało możliwie najwięcej osób, zdaję sobie jednak sprawę, że może nie trafić w gusta wszystkich. Wydaje mi się, że warto. Takiej książki dawno nie było na rynku, o ile w ogóle kiedykolwiek pojawiło się coś podobnego. Jeśli są wśród Państwa czytelnicy, którzy mają już dość ckliwych romansów, powieści dla młodzieży, thrillerów z powtarzalną fabułą oraz poradników “Jak żyć”- na pewno nie zawiodą się na “Moim mężu drwalu”. Ta książka to zupełnie nowe spojrzenie na rodzinę, rodzicielstwo, codzienność - lekkie i humorystyczne. Na pewno nie będą się Państwo nudzić podczas lektury, tym bardziej, że w treści czekają ukryte niespodzianki (nazwane “Suplementami”). Będzie można je potraktować jako dopełnienie treści lub jako osobne części do wykorzystania “na później”. Słyszeliście kiedyś o czymś takim? Nie sądzę.

anradz1

Czy możemy gdzieś znaleźć fragmenty książki?

Fragmenty książki można przeczytać na stronie internetowej “Mojego męża drwala”: www.facebook.com/mojmazdrwal. Zainteresowani znajdą tam również ciekawostki “zza kulis” oraz szersze informacje na temat tego jak, po co i dlaczego. Zapraszam wszystkich serdecznie, ponieważ marzy mi się, aby przyszli Czytelnicy mieli bezpośredni wpływ na proces powstawania i kształt końcowy książki “Mój mąż drwal”.

Co lubisz robić? Co sprawia Ci frajdę?

Uwielbiam spędzać czas z moim mężem i synem. Z Rodziną. Wszystkie chwile spędzone w ich towarzystwie to najlepiej wspominane momenty mojego życia. Lubię odpoczywać na łonie natury w towarzystwie moich chłopaków oraz z dobrą książką w ręce. Cenię sobie spokój i przyrodę, gdyż uczy ona życia w harmonii ze światem i samym sobą. Najczęściej można mnie (nas!) spotkać w górach, na wycieczce rowerowej lub w lesie, gdzie odkrywamy piękno naszego świata. A największą frajdę sprawia mi, kiedy widzę efekty swojej ciężkiej pracy - czy to w przypadku rodzicielstwa, codziennych czynności, czy też w przypadku pracy nad samodoskonaleniem. Mam wtedy świadomość dobrze wykorzystanego czasu, a to ważne, bo czas to najcenniejsze, co mamy.

O czym marzysz? Czy w planach masz kolejne książki?

Przede wszystkim marzę o tym, aby mieć zdrową i szczęśliwą Rodzinę. Niczego więcej nie oczekuję od życia jak tylko tego, aby ta sielanka mogła trwać. Marzę również o tym (gdyż chyba nie wyrosłam z chęci “zbawiania świata”), aby ludzie wyszli ze swoich domów, oderwali się od telefonów i telewizorów i zobaczyli, że świat jest tak piękny. Chciałabym z nimi o tym porozmawiać. Poza tym moim ogromnym marzeniem od zawsze było napisanie książki. Teraz, jak się okazuje, jest szansa, że może się ono spełnić. Jeśli się uda, będzie to na pewno przełomowy moment w moim życiu. W związku z tym, że podczas pisania przywiązałam się do moich bohaterów, żyłam ich życiem i bardzo ich polubiłam, trudno było mi postawić ostatnią kropkę. W związku z tym pomysł na kolejną książkę już powstał. Mam wrażenie, że jeśli człowiek raz się odważy, jest już później nie do zatrzymania. I obawiam się, że tak jest w moim przypadku.

Dziękujemy za rozmowę i trzymamy kciuki.

Rozmawiała Iza Szczygieł

Zachęcamy do wsparcia projektu Anki - KLIKAJCIE: https://polakpotrafi.pl/projekt/moj-maz-drwal

Dodaj komentarz

Wulgaryzmy - to wyrazy lub wyrażenia, będące dosadnym, ordynarnym określeniem zjawisk, które można nazwać, używając słów neutralnych stylistycznie. Nie są konieczne aby wyrazić swoje uczucia, pragnienia czy poglądy!

Niedopuszczalne jest umieszczanie na łamach forum serwisu postów sprzecznych z prawem polskim i międzynarodowym, związanych z pornografią, używkami, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej itp. oraz treści faszystowskich, wulgarnych, propagujących przemoc, obrażających uczucia religijne, naruszających prawa autorskie lub prawa innych osób itp. Przypadki łamania prawa mogą być zgłaszane właściwym służbom.

Cenimy wolność słowa, ale z poszanowaniem godności. Nie wyśmiewaj i nie obrażaj. Nie prowokuj i nie atakuj nikogo swoimi wypowiedziami. Komentarze naruszające regulamin mogą być usuwane. Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany.


Kod antyspamowy
Odśwież

Co? Gdzie? Kiedy?

Najnowsze komentarze

  • Ela
    Mario Jolanto od wierszy fiszek ksiegozbiorow stukotu maszyny i ksiag madrych przysiadz jaskolka ...

    Czytaj więcej...

     
  • mam pytanie
    do mikołaja, właściciela żółtego motoru - w jak uczciwy sposób zwykły kowalski może zostać posiadaczem ...

    Czytaj więcej...

     
  • ekolog
    Ludzie spróbujcie rozpalać w piecach węglowych od góry. Uwierzcie, mniej się dymi i zaoszczędzicie ...

    Czytaj więcej...

     
  • ni ekumaty
    Komenda została powiadomiona o godzinie 13:54. - a około 15 znaleziono ????- PANIE proszę o rozum ...

    Czytaj więcej...

     
  • joanna
    A JAK POD KONIEC LISTOPADA BYŁO A TERAZ TO SIĘ STAŁO

    Czytaj więcej...

     
  • ziemowit
    A niby ty nie palisz śmieci tu sidze połowa to ekolodzy czystosci a chajcuja wszystkim

    Czytaj więcej...

     
  • rysiek
    Panie Dobosz Komendancie! Proszę o podstawę prawną wejścia do domu.

    Czytaj więcej...

     
  • fixed
    Super inicjatywa Panowie,tak trzymac! :-)

    Czytaj więcej...

     
  • Cykcyk
    Obciążyć karą!! To tak jak zgłosić że w urzędzie jest Bomba to samo wykroczenie. A ten pewnie jeszcze ...

    Czytaj więcej...

     
  • Elektromonter
    Też zginął na służbie, czy rząd objął rodzinę opieką i dał renty specjalne ? Nie !!! Bo nie jest ...

    Czytaj więcej...

Polecane filmy

MOJE miasto Środa Śląska

Facebook Box

Google plus Box