Jaroszowie z Sambora i ich droga do Środy Śląskiej (wspomnienia mieszkańca)
Ta opowieść zaczyna się w Samborze - mieście, które dla wielu istnieje już tylko w rodzinnych wspomnieniach. To właśnie stamtąd los rzucił Jaroszów na Dolny Śląsk, do Środy Śląskiej, gdzie próbowali na nowo ułożyć swoje życie po wojennej zawierusze. To historia ludzi, których codzienność została naznaczona dramatem XX wieku, a mimo to pozostawili po sobie ślad, który warto ocalić od zapomnienia.
Akt 1 . Sambor
Dla wielu to nic nie znaczące słowo, nie kojarzące się z niczym i nikim. Więc przypomnijmy. Miasto w południowo - wschodniej Rzeczypospolitej do 1945 r. Założył je w XIV wieku wojewoda krakowski Spytko z Melsztyna i od początku miało charakter handlowy z warownym zamkiem. Przez miasto przebiegały drogi kupieckie na Węgry i w kierunku Drohobycza na wschód. W XVI wieku miasto wykupiła królowa Bona, żona króla polskiego Zygmunta I Starego.
Na przełomie wieków XV i XVI Sambor został dwukrotnie dotkliwie zniszczony przez Tatarów. Aby chronić mieszkańców przed kolejnymi pogromami, starosta Krzysztof Szydłowiecki otoczył je kamiennym murem i fosą. Ufortyfikowane miasto już po kilkunastu latach odpiera atak kozaków Chmielnickiego, następnie skutecznie broni się przed wojskami księcia siedmiogrodzkiego Jerzego II Rakoczego.
Gród się rozrasta i pięknieje, wybudowano ratusz, kamienice mieszczańskie, warsztaty rzemieślnicze, kościoły i klasztory - bernardynów, dominikanów, brygidek, jezuitów i misjonarzy, niektóre górują nad miastem. W 1903 linia kolejowa łączy Sambor z Lwowem. W 1906 r. Polacy z Sambora, jeszcze pod zaborem austriackim, stawiają pomnik ku czci Tadeusza Kościuszki, autorstwa Tadeusza Błotnickiego. Po odzyskaniu Niepodległości przez Polskę w 1918 r. walka o granice trwa nadal. W 1919 Wojsko Polskie przepędza ukraińskie władze, które rozpanoszyły się we wschodniej Małopolsce po upadku monarchii Austro - Węgierskiej. Wreszcie wymarzona i wymodlona Polska zmartwychwstała.
Od 1919 do 1939 r. Sambor jest miastem powiatowym, wielokulturowym (Polacy wyznania rzymskokatolickiego stanowią większość) w województwie Lwowskim. Stacjonuje tu 6 Pułk Strzelców Podhalańskich, duma polskich mieszkańców.
W 1939 wybucha II wojna światowa, miasto zajmują wojska niemieckie, następnie władzę przejmują okupanci sowieccy, zgodnie z tajnym protokółem do paktu Ribbentrop - Mołotow. W więzieniu przy ulicy Drohobyckiej „ruskie” przetrzymują tzw. wrogów Związku Sowieckiego. Ponad tysiąc ludzi, większość narodowości polskiej.
22 czerwca 1941 r. niemiecka III Rzesza atakuje terytorium zajęte przez sowietów. Wybucha wojna niemiecko - sowiecka, znana jako Operacja Barbarossa. Wschodnim barbarzyńskim „zwyczajem”, tych co nie udaje się deportować bydlęcymi wagonami na wschód, towarzysze sowieccy i ich egzotyczni pobratymcy, mordują 700 osadzonych ludzi w samborskim więzieniu. Na ziemiach polskich, pod okupacją sowiecką, funkcjonariusze NKWD w więzieniach uśmiercają ponad 35 tysięcy ludzi! Opowiadał mi Ferdynand Jarosz - Polański rocznik 1928, brat mojej mamy, jak po opuszczeniu miasta przez „ruskich” ludność Sambora, w tym on i jego koledzy weszli do więzienia. Zastali tam pomordowanych ludzi z zagipsowanymi zakneblowanymi ustami, zwłoki kobiet leżały nagie, zbezczeszczone i okaleczone. Potworna nieosądzona zbrodnia.
Antrakt. Pieśń o ziemi naszej – Wincenty Pol
A czy znasz ty, bracie młody,
Te pokrewne twoje rody ?…
Kto zrósł z ziemią duszą całą,
Kto za kraj ten zginąć umie…
Akt 2. Jaroszowie
Andrzej Jarosz – senior, mój pradziadek, ożenił się z Agnieszką Ziemniak i z tego związku 07.09.1892 r. w Samborze urodził się im syn, któremu dano na imię Michał – mój dziadek. Zagadką natomiast jest, gdzie rodzina mieszkała zanim osiedliła się w Galicji. Gdy Michał ma 13 lat, na wojnie rosyjsko-japońskiej 1905 r. w Chinach, nad Morzem Żółtym, broniąc fortu Port Artur ginie jego ojciec, jako podwładny cara.
W 1914 roku wybucha I wojna światowa. Dorosły już Michał Jarosz zostaje powołany do wojska i służy jako podoficer artylerii konnej w 2 baterii 45 dywizji 10 korpusu Cesarsko-Królewskiej Armii Austriacko-Węgierskiej. Po zakończeniu I wojny światowej „przechodzi do cywila”. Zdaje egzaminy kwalifikacyjne rzemieślnicze i otrzymuje dyplom mistrzowski, zakłada firmę murarską. Żeni się z Anną Jasiurą (urodzona 24.07.1891 r., zmarła 07.10.1979 r.). Była sierotą, wychowywała się w ochronce Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Po ślubie, na przedmieściach Sambora, Michał Jarosz buduje dom, kupuje pole uprawne. Otwiera też sklep z tzw. wyszynkiem, który prowadzi moja babcia Anna. Nomen omen, kolega mojego dziadka, o tym samym imieniu i nazwisku z CK Armii, późniejszy żołnierz odrodzonego Wojska Polskiego, buduje się przy domu swojego przyjaciela i tym sposobem dwóch Jaroszy mieszka obok siebie.
Rodzina mojego dziadka składała się z 7 osób. Rodzice, Michał i Anna oraz dzieci. Andrzej pracuje w drukarni w charakterze młodszego zecera. W 1941 r. Sowieci przeprowadzają brankę, przymusowe wcielanie Polaków z terenów okupowanych przez CCCP do Armii Czerwonej. Andrzej Jarosz, wbrew swojej woli, zostaje krasnoarmiejcem. Wiozą ich na wschód Związku Sowieckiego za Ural. W 1945 r. Andrzej Jarosz jest już starszyną w szeregach Armii Czerwonej i walczy na froncie południowym w Europie - Besarabia, Węgry, Austria. W Budapeszcie, podczas walk w mieście, zatrzymuje ze swoją razwiedką – zwiadem Niemca przebranego za kobietę, w budynku na 4 piętrze… Rozkazuję. Ausziehen! Ściągaj te łachy! Niemiec ociąga się. Schneller! – Szybciej, powtarzam. Po chwili okazuje się, że szkop ma wytatuowany SS-mański znak pod pachą. Was ist das. Co to jest? Pytam. Wpada w histerię, upiera się, że jest lotnikiem. Swołocz hitlerowiec. Ljotczyk ? Cóż było robić. Nie braliśmy jeńców należących do Schutzstaffel - opowiadał mi mój ojciec chrzestny Andrzej Jarosz. Jak lotnik. No to poleciał… Anna - Nuśka - córka (1913-1964), która po ciężkiej chorobie w dzieciństwie jest niepełnosprawna. Zofia - pracuje w Samborze w firmie zajmującej się sprzętem radiowym. Emilia i najmłodszy z rodzeństwa Ferdynand chodzą do szkoły powszechnej w Samborze podczas okupacji.
Ferdynand handluje sacharyną na „czarnym rynku” i należy do tajnej polskiej organizacji wojskowej. W 1945 roku zostaje aresztowany przez sowietów za działalność wrogą CCCP. Ma 17 lat. Po ciężkim śledztwie – torturowany, bity po piętach metalowym prętem, nie wydaje nikogo. Zostaje skazany na wieloletnie więzienie i zesłany do łagru na Workutę. Sowieci w perfidny sposób, do wagonu bydlęcego wiozącego na zesłanie niemieckich oprawców z SS, wpychają młodocianych żołnierzy z AK i NSZ. Ferdynand ma na sobie aliancki - amerykański (?) kombinezon lotniczy. W wagonie kilkunastu hitlerowców i paru Polaków. Rudy Niemiec podchodzi do mnie z nożem. Myślałem, że chce mnie okaleczyć lub zabić. Ale obcina tylko kombinezon poniżej pasa. Zabiera górę, nogawki zostawił – wspominał brat mamy.
To jeden z wielu epizodów, które mogły zakończyć się śmiercią w drodze do piekła gułagu. Kilkuletni pobyt w różnych łagrach sowieckich Ferdynand Jarosz określał jako "barbarzyństwo azjatyckie". Ludzie różnej narodowości, często skonfliktowani. Wielu załamuje się psychicznie, niektórzy popełniają samobójstwo. Katorżnicza praca w sowieckich kopalniach wyniszcza organizmy łagierników. Wypadki, choroby, głodowe racje żywnościowe, brak dostatecznej opieki medycznej, wszystko to zbiera śmiertelne żniwo. Cześć tych ludzi „dziczeje”, grają w karty na palce! Kto przegra, temu obcinają część palca. A to jakby najmniejsze zło, przemoc i gwałty są na porządku dziennym. Wuj Ferdynand opowiadał mi, że tylko modlitwa i wiara w Boga uchroniła go od zatracenia i utrzymała przy życiu. Po śmierci Stalina zaczęto zwalniać Polaków z łagrów. Obozy Gułagu powoli pustoszeją. „Na nieludzkiej ziemi” Ferdynand poznaje Polkę - Lidię Polańską, której rodzina została zesłana na katorgę. Wracają do Polski, biorą ślub. Osiedlają się na Dolnym Śląsku w Boguszowie Gorcach, potem w Świebodzicach, mają córkę Margaritę, to moja kuzynka - Rita. Ferdynand Jarosz - Polański pracuje w wałbrzyskich kopalniach na powierzchni, w brygadach remontowych. Zniszczone płuca w kopalniach Gułagu nie pozwalają na pracę na dole pod ziemią.
Emilia - to moja mama rocznik 1925 (zmarła w Środzie Śląskiej w 2012 roku). O jej losach przed i podczas okupacji niemiecko - sowieckiej w Samborze, można przeczytać w Gazecie Roland: Mord na Ziemiańskiej oraz Opowieść Kresowa Bez Morału.
Po zakończeniu II wojny światowej Sowieci wyrzucili rodzinę Jaroszów z domu. Sambor już według sowietów nie należy do Polski, należy teraz do ZSRR. Michał Jarosz razem z rodziną, meblami, kuframi, walizkami oraz żywnością (suszony chleb w workach), czekał na bocznicy kolejowej ponad tydzień na deportację. Podróż trwała około miesiąca do Wińska, potem do Środy Śląskiej. Zamieszkali ostatecznie w Środzie Śląskiej na końcu ulicy Wrocławskiej pod nr 39, zajmując połowę domu z alkierzami i wieżyczkami. W domu tym, oprócz Anny i Michała Jaroszów zamieszkały córki, niepełnosprawna Anna - Nuśka, Zofia z małym synem Januszem (mąż Leopold Wilhelmi nadal był więziony w sowieckim łagrze). Po paru latach pobytu w Środzie Śląskiej i powrocie męża z katorgi, Zofia wraz z rodziną osiedliła się w Sobótce. Emilia Jarosz mieszka przy rodzicach do 1947roku. Poznaje Władysława Kopacza bierze z nim ślub. Zamieszkują na średzkim rynku pod nr 10. W 1949 r. przychodzi na świat ich córka Jolanta, a po 5 latach syn Wojciech.
Te strzępki zasłyszanych opowieści rodzinnych na przestrzeni dziesięcioleci starałem się uporządkować i zrozumieć. Niestety, nie mogłem ich obecnie skonfrontować z bohaterami tej opowieści. Osoby te już odeszły do wieczności.
„Jedno co cicho w sercu gdzieś tam drzemie, to wspomnienie” (Antoni Kmiecik – Siła Wspomnienia. Wiadomości Bocheńskie).
Woytek Kopacz

Michał Jarosz i jego syn Ferdynand Jarosz - Polański po powrocie z sowieckiego łagru (początek lat 50 ub.w.)

Rodzina Jaroszów, Wilhelmich i Kopaczów, Środa Śląska ul. Wrocławska. W wózku autor wspomnień, Woytek Kopacz (1955 rok)

Andrzej Jarosz, podoficer Armii Czerwonej. Polak przymusowo wcielony do sowieckiej armii (1945 r.)

Anna Jarosz z domu Jasiura (1912 r.). Do 1945 r. mieszkanka Sambora. Od 1947 r. zamieszkała w Środzie Śląskiej przy ul. Wrocławskiej

Michał Jarosz z lewej oraz jego przyjaciel Michał Jarosz. Armia Austro - Węgierska. Zdjęcie wykonano podczas I wojny światowej

Michał Jarosz (1914 rok)

Michał Jarosz (Środa Śląska 1956 rok)
ARTYKUŁY PARTNERÓW
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Miejsce na Twoją reklamę
tel. kom. +48 500 027 343
