poniedziałek, 04 listopad 2019 19:53

„Święty Spokój” - wernisaż prac Małgorzaty Boguckiej w średzkiej bibliotece

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Małgorzata Bogucka urodziła się, mieszka i pracuje w Środzie Śląskiej. Maluje od ponad czterdziestu lat, a od prawie czterdziestu zajmuje się działalnością artystyczną, kulturalną i oświatową.

Jest inicjatorką i organizatorką imprez kulturalnych i artystycznych, autorką scenariuszy i scenografii teatralnych oraz kabaretowych, projektuje i wykonuje kostiumy historyczne i teatralne, foldery, katalogi i plakaty do wystaw, których jest kuratorem, a także prowadzi warsztaty plastyczne dla dzieci i dorosłych.

W piątek 25 października w Bibliotece Publicznej w Środzie Śląskiej zorganizowano wernisaż wystawy malarskiej pn. „Święty Spokój”. Była to doskonała okazja do spotkania z artystką i jej twórczością.

Kiedy rodzi się pasja?

- Zdolności takie czy inne ma właściwie każdy. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że je posiadają dopóki nie wezmą do ręki narzędzia, które je pobudzi. Moje zdolności ujawniały się już w przedszkolu, ale świadoma twórczość zaczęła się dosyć późno, długo po szkole średniej. (...)  Jestem malarką amatorką, ale teraz wiem, że słowo amator ma zupełnie inne znaczenie, bo to jest miłośnik czegoś, więc ja jestem miłośniczką malowania, malarstwa i sztuki. Wtedy było to zupełnie nieświadome i nieukierunkowane. Moje świadome tworzenie trwa trochę ponad 30 lat. Jednak ostatnie 10 lat twórczości jest sensem mojego życia.

Skąd czas do tworzenia?

- Jest to w pewnym sensie działanie z rozpędu, jak zacznę to muszę skończyć. Dopiero gdy skończę, zabieram się za następną rzecz. Moja doba jest zdecydowanie za krótka, twierdzę że powinna zostać wydłużona o kolejne 24 godziny.  Gdyby trwała 48 h, być może byłabym w stanie wykonać to wszystko, co próbuję zrobić dotychczas...

Dlaczego "Święty spokój"?

- Oczywiście jak wielu i mi marzy się święty spokój. Nie wiem czy to jest w ogóle możliwe w moim przypadku, ponieważ w mojej głowie nie ma takiego spokoju. Natomiast tytuł wernisażu wywodzi się z pewnej historii. Jakiś czas temu skontaktował się ze mną Pan, który zamówił u mnie obraz. Kiedyś zapytał żonę, co by chciała dostać na urodziny? Kobieta odparła - święty spokój i właśnie on wymyślił, że zamówi u mnie taki obraz. Tytuł i temat bardzo mi się spodobały i od tamtej pory zrobiłam kilka prac w cyklu, którego temat nawiązuje do klimatu świętego spokoju, kiedy można sobie z kubkiem herbaty czy kawy usiąść i się zrelaksować.

Co wyrażają prace?

- Myślę, że przez swoje prace się uzewnętrzniam. Jeszcze nie wzięłam się za żaden poważny temat. Żyjemy w ciekawych czasach i myślę, że każdy artysta ma w obowiązku niejako na nie zareagować. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała na tyle odwagi i taką wystawę postanowię zrobić.

Która jest najlepsza?

- Nie chcę powiedzieć, że każda praca namalowana przeze mnie jest tą najlepszą. Tutaj w bibliotece widzę te, z których nie jestem zadowolona, ale nie wskażę. Na pewno na dzisiejszej wystawie polubiłam dwie, tę z hamakiem i z kubkiem kawy,  bo przedstawiają one to, o czym ostatnio marzę, a marzę o tym, aby w takiej nieświadomości przez jakąś chwilę być. W całej twórczości jest mi ciężko, bo nie pamiętam wszystkich swoich obrazów. Nie jestem osobą systematyczną  pomimo, że jestem zodiakalną panną. Z porządkiem psychicznym czy materialnym u mnie nie jest tak jak to z tradycyjnymi pannami bywa, dlatego nie mam skatalogowanych wszystkich swoich prac. Jednak najbardziej dumna jestem z „Małgorzaty” (...). Do dwóch obrazów ma jeszcze powstać środkowa część. Na każdym są tak jakby rozrzucone litery, które kiedy się przyjrzymy - układają się w tekst, przesłanie. Bardzo lubię te obrazy. Są u mnie bardzo długo i prawdopodobnie czekają na tą kolejną  część. Być może wtedy ruszą w świat, chociaż nie wiem czy chciałabym się z nimi rozstać...  Obraz, który powstał do wystawy „Szepty” jest tym, który jest w moim domu i nie oddam go nikomu, za żadne skarby. Mam nadzieję, że kiedyś nie będę musiała sprzedawać obrazów, żeby się rozwijać i móc prowadzić pracownię. Ale póki co, je sprzedaję.

Skąd inspiracje?

 - Aktualnie do tworzenia inspiruje mnie moja córka, która pewnie o tym nie wie, ale to właśnie jej obecność pozwala mi iść do przodu. Natomiast to, co jest we mnie jest od zawsze, to pęd do tworzenia.

A jak już jest czas wolny?

- Uwielbiam czytać książki, ale zazwyczaj brakuje mi czasu, więc często korzystam z audiobooków. Równie chętnie spędzam czas wolny na spacerach lub wspólnych wyjazdach z rodziną lub do rodziny..

Ulubione techniki...

- Właściwie wcale się nie ograniczam. Od niedawna mam piec do wypalania ceramiki. Postanowiłam zająć się również ceramiką. A jeśli chodzi o malarstwo, to obecnie lubuję się w akrylach oraz rysunkach tuszem, ale chciałabym powrócić do olejnych farb, ponieważ jest to delikatny ruch ręki, za którym, nie ukrywam, trochę mi tęskno.

Co pobudza do tworzenia?

- Do pracy przede wszystkim pobudza mnie poezja, a zwłaszcza wszystkim nam dobrze znana twórczość p. Marii Szkwarek. Wśród wielu prac będziecie mogli Państwo zobaczyć ilustrację, która powstała do wierszy pani Marii.

Jak powstała pracownia na piętrze?

- Każdy człowiek, który maluje chce mieć swoje miejsce. Sytuacja życiowa oraz zawodowa ułatwiła mi podjęcie decyzji o otworzeniu Pracowni Artystycznej Na Piętrze.

Którą grupę wiekową jest łatwiej ukształtować?

- Nie mam delikatnego podejścia pedagogicznego. Wszyscy przychodzący na zajęcia z czasem przekonują się, że jestem osobą ostrą i wymagającą i jeśli uda im się to przetrzymać, to zajęcia opanowują doskonale. Nie ma żadnych problemów, jedynie muszę pilnować, aby używany sprzęt był uprzątnięty po wykonaniu pracy. (...) Jestem wymagająca w stosunku do siebie i do innych na pewno też.

Czym jest sztuka?

- Uważam, że bez sztuki nie można żyć. (...) Jest sztuka, która się podoba, jak również ta, która pobudza emocjonalnie, więc można się wzruszać, śmiać oraz zdenerwować, ale zawsze reakcja jakaś jest. Dlatego uważam, że obcowanie ze sztuką i kulturą musi być i to już od dziecka.

O czym marzy Małgorzata Bogucka?

-  Marzę o tym, aby moje nazwisko było utożsamiane z moim malarstwem. Natomiast osobistym marzeniem jest nieodmiennie - od kilku lat, dom. I nie tracę wiary. 

W trakcie wernisażu artystka wspomniała również o miłej niespodziance jaką sprawiła jej siostra, która przyjechała z Austrii specjalnie, aby zobaczyć jej wystawę i pogratulować kolejnych sukcesów. 

Po spotkaniu była szansa wylosowania kilu dzieł.

Prace p. Małgorzaty będą prezentowane w bibliotece do końca roku. Zachęcamy do ich obejrzenia.

(kb) / fot. kb

Komentarze (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Komentujesz jako gość.
0 Znaków
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację