środa, 16 październik 2019 21:22

Średzianie w podróży dookoła świata. Pożegnanie z Europą

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Z Pisy włoskiej przez Sycylię do Malty. Wystartowaliśmy w marcu br. i postanowiliśmy zatrzymać się na dłużej w Grecji.

Po drodze była Albania z Serandą. Warto zdobywać – za kilka lat będzie to kurort turystyczny.  Kanałem Korynckim do Aten - Pireusu, potem na południe – Cyklady i uroczą Kretę. Targaliśmy buraki na Kos, Rodos i wielu niezapomnianych wysepek greckiego Dekodanezu. Dlaczego buraki – bo czasem płaciliśmy frycowe. Zmieniały się załogi, porty i kotwicowiska.

Na komunikatorach kilkunastu fajnych znajomych z różnych stron świata - Australii, Norwegii, Ukrainy, Rosji, Austrii, Italii etc. Czasem z załogą, czasem we dwoje, czasem sam. Bywało różnie. Raz lekko, innym razem ciężko i do du... Kotwica odmówiła pracy, winda kotwiczna przyłączyła się do strajku. Ale z czym do ludu. Co nas nie złamie – to uodporni. Po rosyjsku wersja jest bardziej przekonująca.

Ponownie z Korfu na Sycylię. Tylko z córką. Tam nasz coroczny rejs rodzinny z przyjaciółmi. Z Palermo do Sardynii. Piękna żegluga z wiatrem. Delfiny pozdrawiają z bliska. Stamtąd na Baleary. La Palma na Majorce. Setki mil za nami. Venator i załoga.

Nowa załoga z Jacem ciągną do Malagi. Postój kilkudniowy w niesamowitej marinie Benalmadena. Spotkanie z Tomkiem Cichockim na jego łódce. Osobista dedykacja Cichego na książce – zew oceanu to miła niespodzianka. We trójkę – Wiesiek – poprzedni właściciel jachtu, Jacek  Skagen i narrator ciągniemy jachtem na Gibraltar. Tam zakupy. Strefa wolnocłowa – wiadomo. Alkohol i papierosy w super cenie. Nie jaramy więc tylko rum Arehucas. Znajdujemy tani sklep i do oporu w plecaki. Będzie na długie wieczory na Atlantyku. Taka tanizna. Na granicy z Hiszpanią iluzja się kończy. Cło i VAT. Wolno przewieźć 1 litr na główkę. A my mamy 11 l. Jest alternatywa – wypić przed przejściem. Ale jak? Bez treningu! W końcu płacimy Hiszpanom te srebrniki. Tyle razy się udawało, a tu taki pech.

Nie chcemy więcej utrzymywać celników i niewdzięczników, więc podnosimy kotwicę i kurs na Ceutę. To taka enklawa w Afryce płn. należąca do Hiszpanii. Otacza ją kilkumetrowy płot, aby nasi ciemnoskórzy bracia nie robili zakupów alkoholu i płacili cło oraz VAT. Połowa mieszkańców to Marokańczycy lub Arabowie. Jest bezpiecznie i taniej, niż na kontynencie. Zakupy i jutro, w niedzielę, wiatr powinien pasować.

Ruszymy na Wyspy Kanaryjskie. Cel to Lanzarote. Prawie tydzień bez zasięgu. Oby. Opuszczamy Europę cicho. Bez pompy i pożegnań. Wrócimy tu najwcześniej za 3 lata...

Pozdrawiam Redakcję i Czytelników

kpt. Tadeusz Staniul

Komentarze (3)

This comment was minimized by the moderator on the site

Dlaczego Dino? Biedronka to jest coś, takie reklamówki na całym świecie noszą Polacy :-)

This comment was minimized by the moderator on the site

No ale Dino nasze

This comment was minimized by the moderator on the site

Dlaczego nie zagraliście reklamówek Dino? Trzeba promować Polskie marki

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Komentujesz jako gość.
0 Znaków
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację