piątek 27.05.2022

Imieniny: Augustyna Juliana



“To praca inna niż inne”. Po 14 latach Mariola Szczepan żegna się ze średzkim PCK




Mariola Szczepan zakończyła z końcem 2021 roku pracę na stanowisku kierownika Oddziału Rejonowego Polskiego Czerwonego Krzyża w Środzie Śląskiej. Pełniła tę funkcję nieprzerwanie przez czternaście lat. 

- Szkoda mi trochę, to takie moje dziecko. Byłam tam bardzo długo. To praca, którą trzeba lubić i której trzeba się oddać. W ogóle praca w stowarzyszeniu jest specyficzna - rozpoczyna pani Mariola. Dlaczego specyficzna? - Nieraz jest tak, że w terminie gdy organizowane są festyny, od maja do września, to wszystkie soboty i niedziele bywają zajęte. Wtedy jest praca na zasadzie wolontariatu, bo nikt za to nie płaci. 

W kwietniu ubiegłego roku pani Mariola rozpoczęła czternasty rok pracy na stanowisku kierownika biura PCK w Środzie Śląskiej. - Myślę, że przez ten czas pomogliśmy wielu ludziom i zorganizowaliśmy wiele akcji. Zrealizowałam swój cel, ludzie dowiedzieli się, czym jest Polski Czerwony Krzyż i że u nas mogą otrzymać pomoc. Osoba, która przyjdzie na moje miejsce, będzie miała bardzo dobre warunki - mówi. Przyznaje także, że ludzie czasem pytają ją, na czym polega praca w PCK. Odpowiedź nie jest łatwa. - To praca, do której przychodzę i często nawet nie planuję, co będę robiła. Dzień układa się sam. Albo pojawia się jakaś akcja, albo PCK Wrocław przesyła zadania do realizacji, albo ktoś potrzebujący pomocy, zadzwoni lub przyjdzie. W tej pracy potrzeba dużo własnej inicjatywy. To praca inna niż inne. Nie dla każdego - opowiada i dodaje, że pandemia mocno ograniczyła jej działania w ubiegłym roku. Mimo to starała się zrealizować jak najwięcej akcji, od pomocy potrzebującym po promowanie zdrowia i profilaktyki w placówkach oświatowych.

“Tutaj nie ma nic do roboty!”

Pani Mariola nie ukrywa, że do PCK trafiła przypadkowo. Stanowisko kierownika oddziału wypatrzył dla niej śp. pan Sylwester Czajkowski. - Zostałam zaproszona na spotkanie, jako potencjalna kandydatka. Nie miałam nic do stracenia, poszłam, a później okazało się, że mnie chcą. Na początku najbardziej podobało mi się w tej pracy to, że zaczynała się o 8.00, dzięki czemu mogłam dłużej pospać. Pamiętam, jak przyszłam tutaj do pracy pierwszego dnia, usiadłam za biurkiem i pomyślałam: “Toż to ja będę w domu o dziesiątej, a nie o dwunastej! Tutaj nie ma nic do roboty!”- wspomina ze śmiechem. 

Nowa kierowniczka dopiero z czasem zrozumiała, na czym polega jej praca. Do wszystkiego musiała dojść sama. Teraz, z perspektywy lat, przyznaje, że zdarzało jej się popełniać błędy. - Czasem coś wyszło lepiej, czasem gorzej. W innej pracy jest grupa ludzi, którzy dzielą się zadaniami, a tutaj odpowiedzialność za wszystko ponosiła jedna osoba, czyli ja - wyjaśnia. Często w trakcie urlopu musiała być pod telefonem, aby odpowiadać na pytania lub nadzorować akcje. Takie drobnostki zajmowały jej sporo wolnego czasu. 

Dzieci z Wojczyc

Kierowniczka niezmiennie uważa, że największym sukcesem za jej kadencji jest sprawa dzieci z Wojczyc. Było ich jedenaścioro. - Droga, którą z nimi przeszłam była trudna. Miały niełatwą sytuację rodzinną. Udało się załatwić im mieszkanie, pomóc ze szkołą, potem pracą. Gdy coś działo się w szkole to ich nauczyciele zawsze dzwonili do mnie. Cieszę się, że nie trafiły do domu dziecka. Ze wszystkimi dziećmi do dzisiaj mam kontakt, odwiedzam je. Mam do nich niesamowity sentyment i wciąż wywołują we mnie duże emocje - opowiada wzruszona pani Mariola. 

Za swój drugi sukces uważa… pracę w PCK-a i możliwość spełniania się. - Myślę, że pomaganie człowiek ma w sobie. Od dziecka, jeśli tylko mogłam, to pomagałam znajomym i nie tylko. Chyba z tego powodu po jakimś czasie odnalazłam się na tym stanowisku. Są oczywiście czasem momenty, że człowiek sobie nie radzi, gdy jest tak dużo różnych tematów, że ma się ochotę rzucić tę pracę. Ale to chwilowe i zawsze znajduje się rozwiązanie - wyjaśnia. 

“Uwaga, Mariolka idzie!” 

Polski Czerwony Krzyż to organizacja samofinansująca się. Oddziały nie otrzymają dotacji od rządu, pieniądze pozyskują głównie od sponsorów, firm, urzędów i instytucji zewnętrznych. Pani Mariola docenia każde, nawet najmniejsze, wsparcie. - Pomagali nam wolontariusze, duże firmy oraz instytucje nadając naszemu działaniu sens. Przy tej okazji chciałabym podziękować włodarzom, przede wszystkim burmistrzowi Adamowi Rucińskiemu, który bardzo nam pomógł, wciąż pomaga i mam nadzieję, że wciąż będzie pomagał. Również powiat i wójtowie ościennych gmin nigdy nie odmówili pomocy. Współpraca z ludźmi, których poznałam w czasie swojej pracy w PCK, klubami honorowych dawców krwi, instytucjami, urzędami i innymi organizacjami była dla mnie przyjemnością. Dziękuję każdemu z osobna. Chciałabym także serdecznie podziękować członkom Zarządu Oddziału Rejonowego, pracownikom Dolnośląskiego Oddziału Okręgowego PCK we Wrocławiu i wolontariuszom, bez których wiele akcji nie odbyłoby się. Dzięki wam mogliśmy funkcjonować. 

Pani Marioli często zdarzało się prosić o pomoc w postaci gadżetów, fantów i i nie tylko. - Czasem wyrzucali mnie jednymi drzwiami, a ja po chwili wracałam drugimi. I udawało się. Śmieję się, że gdy słyszeli, że nadchodzę mówili “Uwaga, Mariolka idzie! Chować wszystko!” - wspomina kierowniczka. 

Czas odpocząć

Do tej pory pani Mariola nie myślała o zmianie, było jej w PCK-a dobrze. Nowa praca przyszła do niej sama. To miejsce, gdzie będzie miała stałe godziny pracy oraz określony i konkretny zakres obowiązków. - Przed podjęciem decyzji zapytałam córkę “Co ja mam zrobić?”, a ona odpowiedziała “Mamo, nad czym się jeszcze zastanawiasz? Ty masz czas dla wszystkich, tylko nie dla nas”. Powiedziała to tak pół żartem, pół serio, ale dała mi do myślenia - wspomina. Pani Marioli zostały do emerytury niecałe dwa lata. To najwyższy czas, aby trochę zwolnić w życiu. - Bardzo potrzebuję teraz spokoju. Po takim czasie w pracy człowiek trochę się wypala, a kto wie czy na moje miejsce nie przyjdzie osoba, która będzie miała świeże i ciekawe pomysły? Decyzja była dla mnie niełatwa, ale została podjęta. Mam podejrzenia, że ta oferta nowej pracy to sprawka “góry”. Dali mi znać, że najwyższy czas trochę odpocząć - dodaje ze śmiechem. 

- To nie jest też tak, że ja kończąc pracę, odetnę się od naszego PCK. Tak się po czternastu latach po prostu nie da. Nie palę mostów, jeżeli tylko będzie potrzebna moja pomoc to ja jestem. Chyba po tylu latach pomaganie po prostu weszło mi w krew. Ktokolwiek by tu nie przyszedł na pewno sobie poradzi. Zapraszam ludzi, którzy chcą działać i wychodzą z własną inicjatywą. W tej pracy mają pole do popisu. Mówią mi, że postawiłam nowej osobie wysoką poprzeczkę, a ja nawet nie zdaję sobie z tego sprawy. Dla mnie to naturalne. Lubię pomagać i na pewno nie przestanę. Aby pomagać nie trzeba pracować w PCK, trzeba tylko robić to z serca i kochać ludzi - kończy pani Mariola.

OLO

  • dsr powiedział(a) Więcej
    Autor ma rację! Sami śmiecą a później narzekają że syf w mieście - taka średzka rzeczywistość niestety... 30 minut temu.
  • Putin powiedział(a) Więcej
    Znowu znikają komentarze. Władza czuwa. 6 godzin temu.
  • Banan powiedział(a) Więcej
    Owocowe Środy. 7 godzin temu.

Lokalne ogłoszenia drobne

16.05.2022 15:56 wrote:

Szukam pomieszczenia do wynajęcia o wymiarach min. 2x8 metrów i wysokości min 3,2 metrów na ternie Środy Śląskiej. Kontakt: 515792001.…

20.04.2022 12:30 wrote:

KUPIĘ ANTYKI - STAROCIE - DZIEŁA SZTUKI - Stare PAMIĄTKI, Wartościowe DROBIAZGI - Różności !Kupię przeróżne Antyki - Starocie z Domu, Miesz…

11.04.2022 10:20 wrote:

Jeśli chcesz szybko sprzedać stare Obrazy, Obrazki np. z likwidacji kolekcji, może po dziadkach, ze strychu, mieszkania, domu, może zawadza…

08.03.2022 12:05 wrote:

Cześć, dzisiaj tj 8.03 około 10:30, w okolicy Kościuszki 42 znalazłem klucze, Kontakt do mnie :  5(x)7(x)8(x) 9(x)1(x)7(x)  6(x)6(x)7(x) …