środa 29.06.2022

Imieniny: Piotra Pawła

// reklama@roland-gazeta.pl // + 48 500 027 343 //



Odtwórca głównej roli w filmie „Nędzarz i madame” gościł w Środzie Śląskiej




W filmie nie dopatrzono się walorów artystycznych,  ponadto miał posiadać zbyt wiele wątków religijnych - katolickich, dlatego nie został zakwalifikowany do dofinansowania, a dzisiaj nie chcą go pokazywać masowo w multipleksach. Odtwórca głównej roli nie jest aktorem, gdyż do szkoły aktorskiej go nie przyjęli, bo nie umiał śpiewać. Produkcję kupiła TVP, a tak naprawdę film żyje dzięki małym i jeszcze mniejszym kinom, między innymi takim, jak Kino Kadr w średzkim Domu Kultury. „Nędzarz i madame” z Piotrem Zajączkowskim w roli głównej wyświetlono w średzkim kinie w sobotę 26 marca.


Z inicjatywy dwóch mieszkańców powiatu średzkiego i dzięki uprzejmości dyrektora DK,  w Kinie Kadr w Środzie Śląskiej odbyła się projekcja filmu „Nędzarz i madame”. Można by powiedzieć, że to nic takiego, ponieważ kino służy do projekcji filmów. Tyle, że to nie był zwykły seans… Rzadko kiedy zdarza się, że wielbiciele wielkiego ekranu mają możliwość spotkania  z aktorami, a już graniczy niemal z cudem możliwość rozmowy z odtwórcami głównych ról. Tę przyjemność mieli ci fani polskiego kina, którzy zdecydowali się w sobotnie popołudnie obejrzeć historię Adama Chmielowskiego, powstańca styczniowego, artysty malarza, a później znanego – nieznanego – Brata Alberta. Znanego, bo przecież wiadomo, do kogo można zwrócić się i uzyskać pomoc „na zakręcie życia”? Nieznanego, bo kto tak naprawdę wie, kim był człowiek, który w pewnym momencie swojego życia „przybrał szatę” św. Brata Alberta?

Krótko o filmie

„Nędzarz i madame” ukazuje artystyczną i duchową drogę polskiego powstańca styczniowego, artysty-malarza oraz dobroczyńcy ubogich – Adama Chmielowskiego, który po latach burzliwej młodości postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie, a świat poznaje go, jako Brata Alberta – czytamy w opisie filmu na filmweb.pl.

Buntownicza natura oraz niezgoda na zło i cierpienie sprawiają, że ucieka fortelem z carskiej niewoli ukryty w trumnie. Po osiągnięciu sławy porzuca sztukę, aby służyć ludziom. Jego tragiczny los wieńczy załamanie, wydalenie z zakonu jezuitów oraz zamknięcie w zakładzie dla umysłowo chorych. Wkrótce jednak odrodził się i powrócił, jako Brat Albert – przyszły święty. Filmową historię jego życia dopełniają losy sławnych przyjaciół i artystów – Heleny Modrzejewskiej i Józefa Chełmońskiego – pisze dalej serwis, powtarzając za TVP.

Kim był święty Kościoła katolickiego Brat Albert?

Adam Hilary Bernard Chmielowski (znany również jako święty Albert Chmielowski lub święty Brat Albert; herbu Jastrzębiec; ur. 20 sierpnia 1845 w Igołomi, zm. 25 grudnia 1916 w Krakowie) – polski zakonnik franciszkański, założyciel zgromadzenia albertynów i albertynek, powstaniec, malarz, święty Kościoła katolickiego, znany z pełnego poświęcenia pracy dla biednych i bezdomnych.

Jak podają źródła, a za nimi również znana Wikipedia  – W 1863 r. przyłączył się do powstania styczniowego. Walczył kolejno w oddziałach Leona Frankowskiego (pod Kurowem) i Mariana Langiewicza. Po wygranej bitwie pod Grochowiskami przeszedł z oddziałem Langiewicza do Galicji. Tu wzięty do niewoli przez Austriaków, został wywieziony do Ołomuńca na terenie ówczesnej monarchii habsburskiej. Wykorzystując sprzyjającą okazję, zbiegł w maju 1863 r., przedostał się do kraju i włączył ponownie do walk powstańczych.

Bojowy szlak Adam Chmielowski zakończył 30 września 1863 r., kiedy to jego powstańczy oddział, dowodzony przez płk. Zygmunta Chmieleńskiego, stoczył przegraną bitwę pod Mełchowem (powiat częstochowski), a on, ciężko ranny w lewą nogę, trafił powtórnie do niewoli. Po wykonanej w prymitywnych warunkach (bez znieczulenia) amputacji kończyny, jego dalsze leczenie odbywało się w szpitalu w Koniecpolu.

Zagrożony nasilającymi się represjami wobec powstańców, dzięki staraniu rodziny wydostał się z niewoli i w maju 1864 r. trafił do Paryża. Tu dzięki pomocy finansowej od Komitetu Polsko-Francuskiego mógł poddać się dalszemu leczeniu i otrzymał protezę gutaperkową, najlepszą w tym czasie. Po ogłoszeniu amnestii w 1865 r. powrócił do Warszawy.

Artystyczny dorobek Adama Chmielowskiego to 61 obrazów olejnych, 22 akwarele i 15 rysunków. Do najbardziej znanych prac należą m.in. Po pojedynku, Dziewczynka z pieskiem, Cmentarz, Dama z listem, Powstaniec na koniu, Wizja św. Małgorzaty, Zachód słońca, Amazonka.

Wraz z namalowaniem obrazu Ecce Homo we wnętrzu Adama Chmielowskiego nastąpił przełom. 24 września 1880 roku wstąpił do Zakonu Ojców Jezuitów w Starej Wsi. Po roku zrezygnował z powodu depresji i silnego załamania nerwowego. Od 14 kwietnia 1881 do 22 stycznia 1882 przebywał w Zakładzie Obłąkanych w Kulparkowie. Spokój odnalazł dopiero w regule Zakonu św. Franciszka z Asyżu. W 1884 osiadł w Krakowie, przy ulicy Basztowej 4, gdzie dalej malował, ale coraz bardziej angażował się w opiekę nad nędzarzami i bezdomnymi. Po pewnym czasie porzucił całkowicie malarstwo, poświęcając się pomocy ubogim. Mieszkał w ogrzewalni miejskiej przy ul. Skawińskiej na Kazimierzu razem z bezdomnymi, alkoholikami i nędzarzami. Sprzeciwiał się jałmużnie, której nie uznawał za prawdziwą pomoc, ale nierozwiązującym problemu biedy doraźnym zabiegiem uspokajającym sumienie bogatszych.

25 sierpnia 1887 roku w kaplicy Loretańskiej kościoła Ojców Kapucynów w Krakowie Adam Chmielowski przywdział szary habit III Zakonu św. Franciszka i od tej pory znany jest jako brat Albert. Śluby zakonne złożył rok później, 25 sierpnia 1888. Dał początek założonemu przez siebie Zgromadzeniu Braci Albertynów. W 1891 roku założył Zgromadzenie Sióstr Albertynek. W Krakowie prowadził przytułek, w którym mieszkał razem z ubogimi. Z czasem powstawały nowe ośrodki m.in. we Lwowie, Tarnowie, Zakopanem.

22 czerwca 1983 roku, podczas mszy św. na krakowskich Błoniach papież św. Jan Paweł II ogłosił Brata Alberta Chmielowskiego błogosławionym, a następnie 12 listopada 1989 roku, podczas kanonizacji w Rzymie – świętym. Jego doczesne szczątki znajdują się obecnie pod ołtarzem w sanktuarium Ecce Homo św. Brata Alberta na Prądniku Czerwonym w Krakowie.

Spotkanie z Piotrem Zajączkowskim

Przed i po projekcji filmu widzowie mieli przyjemność porozmawiać z odtwórcą głównej roli – Piotrem Zajączkowskim. – Jak panowie tego dokonaliście? Wiecie, jak ciężko jest zaprosić kogokolwiek na nasze spotkania?  – pytał przed seansem Jarosław Liszko-Kiereński z  Dyskusyjnego Klubu Filmowego działającego przy średzkim kinie. – Dokonujmy rzeczy niemożliwych. Ważne jest, aby w życiu bardziej skupić się na tym, co się robi i to robić, dążyć do celu, a nie tylko o tym mówić. Wtedy wszystko staje się łatwiejsze  – mówi inicjator wydarzenia Daniel Uszyński. Jak powiedział jeden z organizatorów Mariusz Kaczorowski – było i łatwo i zarazem trudno. Trudno, ponieważ, jak już zauważył pan Liszko-Kiereński – nie zwykle ciężko jest wpisać się w kalendarz artystów, a i wiele okoliczności często stoi na przeszkodzie zorganizowanie takiego spotkania; a łatwo chociażby z takiego względu, że pan Zajączkowski jest niezwykle otwartym człowiekiem, otwartym na innych ludzi, otwartym na rozmowę. I sam z pasję mówi o tym co go fascynuje. Oczywiście Jarosław Liszko Kiereński, jako znawca kina i profesjonalny animator dyskusji poprowadził spotkanie, podczas którego Piotr Zajączkowski opowiedziało kulisach powstawania filmu i planach na przyszłość. – Długo nosiłem się z zamiarem zagrania w tym filmie. Wiedziałem, że nie będzie to łatwe. Wiedziałem, że przystępując do takiego filmu dostaje się tzw. „wilczy bilet” w tym środowisku.  Tego typu filmy wykluczają mnie jako aktora w innych produkcjach  – mówił odtwórca głównej roli. Pan Piotr zawsze chciał być aktorem. Do szkoły nie dostał się, ponieważ nie zaliczył śpiewu. Teraz jest kaskaderem, bo jak sam mówi , lubi adrenalinę. W filmie pracuje też jako nauczyciel jazdy konnej dla aktorów. W zasadzie ma swój udział w niemal wszystkich polskich produkcjach, a których występuje wątek jazdy konnej.

Jedną z ciekawostek, która dotyczy samej produkcji filmu, to koszt, który początkowo oszacowano na poziomie 8 mln zł. Ostatecznie film kosztował ponad 3 mln zł, co jest ewenementem w polskim kinie, gdzie 1 dzień zdjęciowy filmu historycznego, kostiumowego, np.  jak „Legiony”, czy „Pilecki” to kwota około 1 mln zł (film „Legiony” kręcono około 100 dni). Film „Nędzarz i madame” powstał tylko dzięki środkom pozyskanym z 1% podatku. Zdjęcia do filmu „Nędzarz i madame” trwały ponad 40 dni.

 - Ten film jest w tym specyficzny, co w dzisiejszym kinie już rzadko się zdarza - jest to narracja dosyć powolna, ale przez to bardziej interesująca. I ta przemiana bohatera jest tutaj pokazana krok po kroku i bardzo wzruszające są te sceny szczególnie finałowe - kiedy schyla się jeden Adam, a wstaje już Brat Albert – relacjonował po seansie prowadzący.

Mała iskra, wielki płomień

To dla mnie była ogromna niespodzianka, bo nie wiedziałam na jaki film idę. A dlaczego o tym mówię?  Na co dzień pracuję w domu opieki prowadzonym przez siostry Albertynki. (…) Siostra przełożona i koleżanki z pracy były na tym filmie i namawiały mnie, żeby go zobaczyć, ale zawsze coś… praca, dom i inne obowiązki. Aż tu nagle dzisiaj udało się (…) Dzięki temu filmowi zrozumiałam, że wpasowuje się w pomoc to dobro, które daję tym chorym, którzy tak za mną tęsknią. Trzeba nieść tę dobroć, której oni potrzebują  –  mówiła po filmie pani Ewa.  – Ta projekcja, to nie tylko pokaz filmu, to przede wszystkim głębokie przeżycie duchowe – mówią widzowie, uczestnicy sobotniego seansu. – Cudowny film o cudownych ludziach, Polakach z krwi i kości. Wspaniały malarz, który staje się chlebem dla najuboższych i najwspanialsza polska aktorka, którą komuniści pozbawili polskiego obywatelstwa. Wielkie dzięki reżyserowi, panu Ludwigowi. Takich polskich filmów nam potrzeba – pisze na jednym z forów internetowych Maria D. Bez zgłębiania recenzji filmu, których z resztą w sieci jest jak na lekarstwo, lecz po samym seansie i reakcjach widzów z czystym sumieniem można powiedzieć – to warto zobaczyć.

MK / fot. M

Media

  • OGAR powiedział(a) Więcej
    No tak. Wrzucam w skrócie, bo obrońca "Nie pr nie farm" chyba nie czytał akt.

    "W toku śledztwa ustalono, że w latach 2017-2020 w Środzie... 6 godzin temu.
  • abc powiedział(a) Więcej
    pazerność na kasę mi się wydaje go zgubiła, lepiej tego nie komentować 6 godzin temu.
  • Robot powiedział(a) Więcej
    Na nockach nie masz co robić? Na 4 brakuje części! 6 godzin temu.

Lokalne ogłoszenia drobne

16.06.2022 14:13 wrote:

Kupię używany, sprawny akordeon w dobrym stanie.  Kontakt pod nr tel. 696132306. …

16.05.2022 15:56 wrote:

Szukam pomieszczenia do wynajęcia o wymiarach min. 2x8 metrów i wysokości min 3,2 metrów na ternie Środy Śląskiej. Kontakt: 515792001.…

20.04.2022 12:30 wrote:

KUPIĘ ANTYKI - STAROCIE - DZIEŁA SZTUKI - Stare PAMIĄTKI, Wartościowe DROBIAZGI - Różności !Kupię przeróżne Antyki - Starocie z Domu, Miesz…

11.04.2022 10:20 wrote:

Jeśli chcesz szybko sprzedać stare Obrazy, Obrazki np. z likwidacji kolekcji, może po dziadkach, ze strychu, mieszkania, domu, może zawadza…