niedziela 29.01.2023

Imieniny: Franciszka Józefa

// reklama@roland-gazeta.pl // + 48 500 027 343 //

    Dział: Historia wtorek, 27 grudzień 2022 11:26


Waffenfabrik Dreetz. Wigilia 1940 roku (ze wspomnień Władysława Kopacza)

Skomentuj




-  Ecce Homo  (Oto Człowiek) -



Jesteśmy już w obozie Waffenfabrik Dreetz pół  roku. Ciarki przechodziły nam po plecach i myśli straszne kłębiły się w głowie, gdy Niemcy wieźli nas samochodem do tej zamaskowanej w lesie fabryki.

W Bus, tak Niemcy nazywają  autobus, prawie sami bochniacy - Stefek Wilczyński, Heniu Czwiertnia i Stefek Jaszczyński z organizacji „Sokół”, Władziu Gałązka to chłopak z organizacji „Strzelec”,  Józek Kmiecik to „Lwowski kadet” z Bochni oraz najmłodszy z nas 15-letni Mieciu Dębosz z Proszówki, który „przykleił” się do nas, jeszcze gdy byliśmy w obozie przejściowym w Berlinie koło Stadionu Olimpijskiego.

Na miejscu Niemcy proponują nam naukę zawodu (?) w zamian za podpisanie deklaracji lojalności. Zgłasza się jeden „Polak” na siedmiuset. Wysłano nas tu w określonym celu – zbierania informacji o wrogu, a nie żeby podpisywać jakieś „lojalki”. 

Zaczynają się ucieczki z tej fabryki materiałów wybuchowych. Jedni wracają sami, innych przywożą żandarmi lub policja niemiecka. Od innych przychodzą kartki pocztowe, to ci którym się poszczęściło.  Jak Lagerfuhrer (komendant obozu) jest trzeźwy, to robi apele i jakimś „cudem” stan robotników zawsze się mu zgadza, pomimo ucieczek. Porządek musi być „na papierze”. 

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, pierwsze w Waffenfabrik. Bez wiedzy kolegów przedostałem się do pobliskiego lasu. Z przejściem przez bramę obozową nie miałem żadnego problemu – mieliśmy swoje sposoby. Małym scyzorykiem ściąłem 2-metrowy czubek świerka. Gdy wracałem do obozu, zatrzymali mnie dwaj Niemcy z dubeltówkami - cywile. Jeden wypalił do mnie z dwururki, drugiemu oddałem wszystkie swoje pieniądze. Koledzy przybrali choinkę watą szklaną i kolorowymi papierkami. Pięknie się mieniła w świetle jednej żarówki w izbie (stube). Mały Miecio Dębosz złowił karpie w pobliskim jeziorze i na prowizorycznej, zrobionej z żelazka kuchence usmażyliśmy je wszystkie - dwa.  Zaprosiliśmy na Wigilię tłumacza pana Schwarza i Niemkę Gemmę z kantyny obozowej. Mieliśmy opłatek przysłany z Polski. Tradycyjnie rozpoczęliśmy od złożenia sobie życzeń. Pani Gemma rozpłakała się ze wzruszenia gdy 20 polskich chłopaków składało jej życzenia. Potem był karp pieczony na żelazku, słone śledzie i ćwiartka wódki na 22 osoby. 

O północy 24 grudnia wychodzimy wszyscy, 725 żołnierzy i cywili na obozowy plac apelowy i jak jeden mąż śpiewamy na cały głos Kolędy - „Wśród nocnej ciszy”, potem „Bóg się rodzi”. Wachmani  (strażnicy - Niemcy) wyszli przed baraki i słuchają. Zakończyliśmy to kolędowanie odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego. Przy słowach Jeszcze Polska nie zginęła (!) wielu zaczęło płakać. Po hymnie ktoś krzyknął: - A teraz spać! Pamiętajcie, o 6 wychodzimy do Kościoła na mszę.

Rano, o dziwo, brama obozowa jest otwarta (?). Idziemy kilka dobrych kilometrów do kościółka. Część wchodzi do środka, reszta śpiewa na mrozie. Kolega idzie na chór i zaczyna grać na organach. Niemcy nie wytrzymują i wychodzą ze świątyni. Duchowny, który miał odprawiać mszę też czmychnął. Przed kościołem czekają wysztyftowani żołnierze angielscy wzięci do niewoli po upadku Francji. Duża grupa Anglików w obstawie żołnierzy Wehrmachtu. Podchodzimy, przyglądamy się sobie z zaciekawieniem. Salutujemy, wymieniamy ukłony, uściski dłoni. Okey? Okey! Mróz na dworze, ale przez chwilę jakby cieplej. Ale już zjawili się niemieccy policjanci. Legitymują nas Polaków pojedynczo, coś szwargoczą, ale my bez tłumacza ich nie rozumiemy. Kazali nam wracać do obozu, bez obstawy wachmanów. Wróciliśmy na obiad, którego za karę nie dostaliśmy. Po długich trwających do wieczorach wyjaśnieniach, wreszcie dowieziono zupę.

W takich okolicznościach rozpoczęliśmy Nowy Rok 1941. Zima jest sroga, gdzieś do końca lutego. Nie wychodzimy nawet do roboty z powodu mrozów. Nuda. Całymi dniami chodzimy po baraku z powodu okropnego zimna i bezczynności. Nuda. Coraz częściej myślę o Ucieczce…

Tekst opracowano na podstawie wspomnień Władysława Kopacza, który zgłosił się na ochotnika na roboty do Niemiec jako 19-letni podoficer Wojska Polskiego w celu zbierania informacji dla polskiego wywiadu w Fabryce Materiałów  Wybuchowych w miejscowości Dreetz (Brandemburgia) podczas II wojny światowej.

Na podstawie wspomnień Władysława Kopacza
 Woytek Kopacz

1013765b7c29e6a7a0faf10358c9fae3 xlWładysław Kopacz urodził się w wielodzietnej rodzinie 1 września 1921 r. w Dołuszycach, wsi pod Bochnią. Żołnierz Armii Poznań, obrońca Lwowa w 1939 r. Po 5-letnim pobycie w niemieckich obozach pracy, w tym w Dreetz (legendarna fabryka materiałów wybuchowych) i dwóch ucieczkach w celu przekazania informacji o latających bombach V1 polskiemu wywiadowi, po wojnie osiedla się w Środzie Śląskiej. Pracuje jako urzędnik starostwa, a społecznie jest instruktorem modelarstwa lotniczego i inicjatorem budowy pomnika Żołnierzom Polskim na średzkim rynku. Umiera 22 października 1996 r. w Środzie Śląskiej.





 
Rodzina Kopaczów ze Środy Śląskiej
18 wrzesień 2022, 14:47

Dzieci z Placu Wolności

W latach 60. XX wieku kwartał kamienic ograniczony ulicami Bieruta (obecnie Świdnicka), Kościelną, Tadeusza Kościuszki…
 


Wczytywanie komentarza... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.
Zaloguj się aby dodać komentarz.
pozostały limit znaków.
Zaloguj się za pomocą ( Zarejestruj się? )
POWIAT ŚREDZKI pogoda

Lokalne ogłoszenia drobne

21.01.2023 16:00 wrote:

Witam  Dnia 21.01 ok. godz. 11.00 zgubiłem kluczyk do auta Opel na parkingu koło kościoła św. Andrzeja. Znalazcę proszę o kontakt nr tel. 78…

12.01.2023 16:31 wrote:

KUPIĘ STARE MALARSTWO - OBRAZY / OBRAZKI - Olejne, Akwarele, Grafiki, Ikony, Ramy - SKUP OBRAZÓW --- 603 567 304 --- DOJADĘ / GOTÓWKA ! Kupi…

21.12.2022 12:13 wrote:

Do oddania szczeniaki; piesek i suczka, mają skończone 2 miesiące, będą średniej wielkości, kolor czarny, sa to szczenięta suki bezdomnego …

29.11.2022 11:49 wrote:

Zlecę różne prace budowlane. Płacę za godzinę lub zadaniowo do uzgodnienia. tel: 600 700 160…

baner

wizytowka001