piątek 14.06.2024

Imieniny: Bazylego Elizy

// reklama@roland-gazeta.pl // + 48 500 027 343 //

poleasingowe pl 970 250


Środa Śląska wczoraj i dziś (opinia mieszkańca)

22 Comments



Siedemset siedemdziesiąt miliardów euro otrzyma Polska od Unii Europejskiej na rozbudowę kraju i umocnienia miejsc pracy... Tylko... jak rządzący podzielą tę pulę pieniężną. W ciszy i spokoju... czy w szarpaniu i kłótniach?!



Znam was panowie co potraficie?! Podobnie ma się z Unią Europejską, która przyczyniła się popchnąć do przodu Polskę dla rozwoju naszego zastałego kraju. Przybywało dróg, mostów, chodników i rur odprawiających nieczystości... Przybywało tysiące kilometrów utwardzonych dróg i chodników w małych miasteczkach i wsiach. Ale z biegiem czasu tu i ówdzie w naszym kraju nie podobają się poczynania Unii Europejskiej, że się wtrąca w naszą Konstytucję i tym podobne. No cóż... wolna wola z naszej strony? Możemy sami odejść z Unii Europejskiej i pójść własną drogą. A gdzie się zatrzymamy? Tego, to my nie wiemy?!

Może na powrót powrócimy do zastoju w każdej dziedzinie. Rolnicy już nie będą otrzymywać pieniężnej dotacji do roli? My, Polacy, jesteśmy dziwnym narodem: tam, gdzie należy się śmiać - to płaczemy?! Rzekomo byliśmy przez wieki bohaterami. Pisać można w nieskończenie... A prawda jest taka, że rządzący zmieniają w naszej konstytucji, to co się im nie podoba?! Byliśmy niegdyś dumni i bohaterscy w boju o wolność i honor! I cóż żeśmy zyskali z bohaterskich naszych pradziadków, ojców i braci.  Ano... wokół nas leżą nasi bohaterowie w ziemi przesiąkniętą krwią.

Inne narody nie zrywają się z motyką na słońce. A zastanawiając się... czy opłaca się im wojenka z wrogiem. My nie jesteśmy tchórzami? Ale cóż z tego… Tu i ówdzie pokonamy nielicznych wrogów? Ale wrogów coraz więcej przybywa... W nagłówku napisałem: "Wczoraj i Dziś" Pozwolę sobie zapisać: "Dziś".

Wczoraj i dziś
Środa Śląska (Neumarkt)

Tak się złożyło, że chodziłem ze starszymi chłopakami po średzkich ulicach i zaułkach. Minęło już tyle lat od 1945 roku. Wszystko się zmieniło. Powiedziałby ktoś, że na lepsze?

Przymknąłem powieki i widzę zrujnowaną Środę Śląską. Tu i ówdzie leżą kupy gruzu, cegieł, żelaznych rupieci i łachów. Kilka budynków w centrum miasta legło w ruiny poprzez armatni obstrzał albo zrzuty bomby z samolotu. Oczyszczone z tynku cegły pojadą do Warszawy odbudować stolicę. Dwie mgławe żarówki kołyszą się nad drogą  z podmuchem ciepłego wiatru. Od czasu do czasu słychać strzelanie z rosyjskich pepesz.

Obok mnie stoi kolega Poldek z Drohobycza. To ty Poldku może wybiłeś to okno na parterze? – Coś ty?! Odpowiedział Poldek. Podeszliśmy pod wybite okno. Stąpając po szkle, słychać było niczym mysi pisk. Raz jeszcze spojrzeliśmy na drogę i chodnik. Kobiety i mężczyźni spieszyli się do Domu Kultury na pokaz, by zobaczyć obóz w Oświęcimiu. Rosjanie będą pokazywać niemiecki obóz śmierci: dzieci i dorosłych. My widzieliśmy już wcześniej te okrucieństwa. Raz jeszcze popatrzyliśmy czy ktoś nie idzie po tej stronie ulicy. Weszliśmy przez wybite okno do środka. Nic nie widzieliśmy w mrocznej przestrzeni. Powoli przyzwyczailiśmy wzrok. Sufit i ściany były czarne od dymu. Zauważyliśmy w jednym rogu pomieszczenia trzy skrzynie. Trzecia była otwarta. Byliśmy przekonani, że w niej było coś cennego? Wsadziłem prawą dłoń do wiór w skrzyni. Wymacałem lufy karabinów. Szybko wydostaliśmy się z tego pomieszczenia. Na szczęście nikogo nie było po tej stronie chodnika.  

Oddaliśmy się od wybitego okna i przystaliśmy na zakręcie chodnika przy kamiennych stopniach, którymi można było wejść na parter i pierwsze piętro. Często po nich wchodziłem na pierwsze piętro, bo tu spaliśmy na podłodze z dębowych klepek z rodzicami i rodzeństwem. Takich rodzin spało tu więcej.

Chodziłem często po repetę do PURU po drugiej stronie ulicy. Ojciec wmawiał często matce i nam, że wyjedziemy do swego miasta na wschodzie, ale do tego nie doszło. Otrzymaliśmy mieszkanie na ulicy (dzisiejszej) Kościuszki.  Do korytarza wchodziło się przez piaskowy portal. Po prawej i lewej stronie były mieszkalne przybudówki. Dalej było kilka komórek i pralnia z dużym kotłem.  

Na drugi dzień spotkaliśmy się z dziewczynką i jej młodszym bratem (ja byłem młodszy od siostry o dwa lata). I tak oto spotkaliśmy się z niemieckimi dziećmi na podwórku. Mówiły do nas po niemiecku, a my mówiliśmy po polsku. Zaprosili nas na strych, pokazywali nam konia na biegunach i lalki siedzące za stolikiem. Moja siostra podeszła do zabawek z uśmiechem. Chłopiec pokazywał mi drewnianą prasę do wyciskania z cukrowych wytłoków słodkich melas do herbaty i smarowania kromek chleba. I tak oto od tamtego czasu bawiliśmy się razem. Czasami ich dziadek przeganiał nas miotłą na długim kiju, abyśmy nie przeszkadzali w rozmowie z naszym ojcem. Niemieckimi dziećmi opiekował się dziadek i dwie babcie. Dziś domniemywam, że ich ojciec był na wojnie, a  matka... nie mam pojęcia. Raz w tygodniu dorosłe Niemki zbierały się przed budynkiem i oczyszczały kamienie z chwastów, by było czysto przy chodnikach. Do prania bielizny miały pierwszeństwo matki z dziećmi. A w ogródku pokazywały naszej matce, ile przynależy jej rządków.

I oto nadszedł dzień wyjazdu. Dziś, po tylu latach jest mi przykro, że nie pamiętam imienia chłopca, dziewczynki i pożegnania. Do Środy Śląskiej przyjeżdżali różni ludzie z Kielc, Rzeszowa... Przyjeżdżali z wielkich miast, wsi i miasteczek niby na osiedlenie. A za kilka dni... nie było już pozostawionych mebli, maszyn i co tylko wpadło w ręce. Amerykanie przesyłali z UNRRY wsparcie żywnościowe do Polski. Nieraz ojciec przynosił duże pudła tekturowe. Wszyscy w domu cieszyli się..., ale po otwarciu paczki w środku nie było tego co się należało pięcioosobowej rodzinie. Kilka puszek... Zamiast cukru dostaliśmy sól. Podobnie było też z odzieniem.

Dziś... Pozwolę sobie napisać kilka słów o współczesnej Środzie Śląskiej. No cóż... Dużo się zmieniło wewnątrz miasta, powiatu i wsi, ale jest brak czynszowych mieszkań. Pozostały baraki, w których egzystują mało zarabiający lokatorzy i emeryci. A zamożniejsi budują sobie własne domy… mieszkania, nie tylko mieszkający w Środzie Śląskiej.

Po Pierwsze: czystość jest w centrum miasta jako taka... Po drugie: na obrzeżach widać śmieci. Po trzecie: czy nie można zaadaptować ugorów na wylocie z miasta na czasowy postój aut? Po czwarte: dlaczego świadomie są łamane przepisy drogowe na terenie miasta? (ul. Kościuszki 42). Stoją tu rzędem samochody osobowe... Jak znienacka runie zabytkowy budynek na te auta, kto będzie odpowiadał? I jeszcze jedno: pobliska niebrukowana uliczka nie jest przeznaczona do jazdy samochodami - tak od ul. Kościuszki, jak od ul. Świdnickiej.

Mijały lata i niszczał średniowieczny mur obronny. Kruszył się i robił mniejszy przez naturę i dorastającą młodzież. Średzka władza ruszyła z renowacją tegoż muru. Tu i ówdzie połatano wyrwy. Dobudowano dwie wieże i drewniany pomost. A było to w 197O r., dorastającym młodzianom nudziło się? Podpalili wieżę, pomost i wszystko co zostało, a włodarze miasta mieli zamiar uporządkować tę aleję, wybrukować chodnik bliżej muru i postawić ławki. Zwieziony materiał został rozkradziony. 

Mamy rok 2021, nie odbudowano dwóch wież, ani pomostu...? Co roku odbywa się Świętego Wina i występy śpiewaków. Za takie święto trzeba dużo płacić?! Swego czasu koleżanka zaprosiła mnie abym posłuchał narady miłośników Środy Śląskiej. Nie słuchałem do końca... wyszedłem z pomieszczenia zniesmaczony.

W 1924 r. niemieccy bracia wybudowali dom mieszkalny przy dzisiejszej ul. T. Kościuszki ze sklepem na parterze, a kilka metrów dalej, w ogródku, piekarnię. Ten budynek i piekarnia dotrwały od wyjazdu właścicieli do późnego socjalizmu. Przylegająca do obiektów uliczka była utwardzona polnymi kamieniami. Dziś co jakiś czas posypuje się ją kamiennym szutrem powybijane dołki, aby jeżdżący samochodami byli zadowoleni. I minie jakiś czas, a ta polna ścieżka będzie wyższa od muru średniowiecznego.

Podobnie ma się po drugiej stronie miasta. Zachowały się średniowieczne obronne mury. Ale powoli maleje ich wysokość. Cegła po cegle przeznaczana jest do łatania dziur w ścieżce... Wieczorem kierowcy pozostawiają tu swoje pojazdy, jednak czy powinni to robić pod zabytkowym murem?!

Władysław Żukowski

obraz zukowski w

Autor Władysław Żukowski / właściciel Muzeum Etnograficzne w Toruniu





   


Wczytywanie komentarza... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.
Zaloguj się aby dodać komentarz.
pozostały limit znaków.
Zaloguj się za pomocą ( Zarejestruj się? )


Gosc mega inteligentny, zadal im konkretne pytanie, dlaczego radni nie beda pracowac charytatywnie dla miasta jako ...
Proszę osoby poszkodowane w wypadku lub ich rodziny, jak i rodzinę osoby zmarłej o kontakt, ...
Ja Wam naprawde wspolczuje. Daliscie sie wciagnac w telewizyjna narracje obrzucania sie blotem przez politykow zarowno ...

Lokalne ogłoszenia drobne

06.05.2024 04:43 wrote:

Kupię przeróżne Antyki / Starocie z Domu, Mieszkania, Strychu, Willi ...Mniejsze Meble, Obrazy i Obrazki, Ikony, Porcelanę, Kilimy, Lampy, Sreb…

21.04.2024 10:58 wrote:

Kupię stare krajalnice do mięsa z kołem zamachowym na kolbe, wagi sklepowe oraz inne pamiątki z przedwojennych sklepów mięsnych oraz masarni. Pł…

19.03.2024 15:58 wrote:

Sprzedam mieszkanie 76,02m2 w Środzie Śląskiej przy ul. Jesionowej. Mieszkanie prawie w całości wykończone. https://www.otodom.pl/pl/oferta/mies…

20.02.2024 19:12 wrote:

Kupię kable płaskie podtynkowe 3x1,5 i 3x 2,5  20 rolek. Tel 500 844 143…

glory

warsztat 336224 px

ogrody pawlowski trawniki www


Nie przegap tych artykułów.