"Kuchenne Rewolucje" Magdy Gessler po sąsiedzku

"Kuchenne Rewolucje" Magdy Gessler po sąsiedzku

Od niedzieli do czwartku w Kawicach nagrywane były sceny do programu kulinarnego „Kuchenne Rewolucje”, który prowadzi Magda Gessler.

Nowa oferta Al Lago! Atrakcyjna promocja i świąteczna propozycja

Nowa oferta Al Lago! Atrakcyjna promocja i świąteczna propozycja

Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z naszym aktualnym menu, atrakcyjną promocją w godzinach lunchowych oraz świąteczną propozycją wigilijną dla…

Zebrali ponad 3,5 tys. złotych na paczki dla potrzebujących

Zebrali ponad 3,5 tys. złotych na paczki dla potrzebujących

Przez dwa dni 4 i 11 grudnia, na ulicach naszego miasta kwestowali uczniowie Szkoły Podstawowej Nr 3 z Odziałem…

Będą ponowne wybory do Rady Gminy Kostomłoty

Będą ponowne wybory do Rady Gminy Kostomłoty

Zarządzeniem Wojewody Dolnośląskiego, 17 lutego 2019 r. odbędą się ponowne wybory do Rady Gminy Kostomłoty w jednomandatowym okręgu wyborczym nr…

Mord na Ziemiańskiej. Historia jakiej nie znacie...

środa, 28 listopad 2018 12:21
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Ziemiańska, to była ulica w polskim Samborze na kresach 2 Rzeczypospolitej. Mój dziadek,  Michał Jarosz wybudował przy tej ulicy dom - bliźniak, wraz ze swoim przyjacielem z wojska, też Michałem Jaroszem.

Razem służyli w austro-wegierskiej artylerii podczas I wojny światowej (2 bateria, 45 dywizja 10 korpusu).

Do wybuchu II wojny światowej dziadek zajmował się murarstwem - miał firmę budowlaną oraz prowadził sklep z wyszynkiem. Rodzina składała się z rodziców Anny i Michała Jaroszów oraz piątki dzieci Anny, Zofii, Andrzeja Emilii i Ferdynanda. Od roku1939 do 1945 w domu Jaroszów kwaterowali żołnierze niemieccy, rosyjscy oraz słowaccy.

Okupanci od początku stosowali represje w stosunku do Polaków i Żydów. Rosjanie wywozili Polaków na Sybir, a młodocianych mężczyzn wcielali siłą do armii czerwonej wielu zamordowano w bestialski sposób. W więzieniu w Samborze i nad brzegiem Dniestru. Kiedy okupantami zostali, Niemcy od razu postanowili wymordować wszystkich Żydów w mieście i okolicy. Podczas jednej z takich łapanek - polowań na Żydów, moja mama niemal nie przypłaciła życiem wyjścia z domu do ogrodu po warzywa. Obecnie trudno mi określić dokładnie czas tych tragicznych wydarzeń. Kiedy mama opowiadała mi ostatni raz tę historię - w latach 80. ub.w. nie interesowałem się czasem, tylko sytuacją w jakiej się znalazła....

Przypuszczam, że było to pod koniec lata lub jesieni roku 1941 lub 1942.

Złapana w ogrodzie koło swojego domu 14-letnia Emilia Jarosz nie potrafiła wytłumaczyć  żandarmom co robi w zaroślach ogrodu (nie znała języka niemieckiego). Niemcy biorący udział w obławie uznali, że dziewczyna jest żydówką, która schowała się przed łapanką. W brutalny sposób zawlekli ją pod płot ogrodu. Jeden z nich zarepetował karabin, nagle rozległ się krzyk. Nie strzelaj! Nie strzelaj! Ja ją znam! To córka gospodarza, u którego kwateruję. "Beczka" - bo tak nazywały dzieci z ulicy Ziemiańskiej tego żołnierza słowackiego (ze względu na posturę i krzywe nogi) w ostatniej chwili odmienił los mojej mamy... Teraz była ostrożna, nie wychodziła sama z domu.

Minęło kilka tygodni, gdy na podwórku usłyszała krzyki po niemiecku i walenie butami w drzwi. Wiedziała, że tym razem może nie mieć tyle szczęścia. Była sama w domu. Pobiegła na pierwsze piętro. Tam w suficie korytarza była klapa, przez którą można było wejść na strych. Strach przed śmiercią spowodował, że z nadludzką siłą podskoczyła do góry,  chwytając się krawędzi klapy. Po chwili była bezpieczna. Zablokowała wejście i podeszła do okienka w dachu, z którego widać było ulicę. Domy w luźnej zabudowie jak to na przedmieściach, a między nimi ogrody i wąskie pola uprawne... Nagle na gościńcu usłyszała gardłowe krzyki po niemiecku: HALT ! HALT! .... i strzał karabinowy.

Emilia widzi biegnącą kobietę z małym dzieckiem na rękach. Nagle kobieta potyka się na ulicy wybrukowanej tzw. "kocimi łbami " i upada. Dziecko wypada jej z rąk. Po chwili podnosi się i biegnie w kierunku kartofliska, ale już bez dziecka. Niemiec jest coraz bliżej. Celuje z karabinu i strzela. Kobieta otrzymuje postrzał w plecy - prostuje się wyrzucając ręce na boki i pada między krzakami kartofli.

Niemiec upewniwszy się, że zabił Żydówkę podchodzi do dziecka. Chwyta je za nóżki i z całą siłą uderza w słup telegraficzny. Po chwili odchodzi. Ale nie zabił dziecka, które po chwili zaczyna się ruszać i kwilić...

Opowiadała mi mama, że chciała pobiec i zabrać dziecko, które leżało po drugiej stronie ulicy. Jednak, stres -strach, tak ją sparaliżował tym co zobaczyła, że rodzina odnalazła ją dopiero po wielu godzinach na strychu.

Jest to prawdopodobnie pierwsza spisana relacja bestialskiego mordu na ulicy Ziemiańskiej w Samborze. W czasach, gdy za przynależność do jakieś nacji lub wygląd można było przypłacić własnym życiem i życiem najbliższych...

Woytek Kopacz

Na zdjęciu: Michał Jarosz i Emalia Kopacz

Moja Mama ś.p. Emilia Kopacz (z domu Jarosz), urodziła się w 1925 roku w Radłowicach w powiecie Sambor.

W 1933 roku zaczęła uczęszczać do Szkoły Podstawowej im. Elizy Orzeszkowej w Samborze. Od 1939 roku rozpoczyna naukę w średniej szkole z językiem rosyjskim wykładowym. Z powodu działań wojennych zmuszona jest przerwać naukę. Lata 1942-1944 to nauka w Żeńskiej Szkole Zawodowej w Samborze. Nasilone działania wojenne w 1944 roku, to następna przerwa w edukacji.

W 1945 roku cała rodzina zostaje przesiedlona na Ziemie Odzyskane. Po tej tułaczce, Jej rodzice, a moi Dziadkowie - Michał i Anna Jarosz, w zamian za pozostawione mienie w Samborze, otrzymują dom przy ul. Wrocławskiej w Środzie Śląskiej. Do 1947 r. mieszka tam z Rodzicami i siostrą Zofią. Obie pracują w Spółdzielni PSS. Tu poznaje mojego Tatę ś.p. Władysława Kopacza, który po tułaczce wojennej osiedlił się w Środzie Śląskiej i pracował w Starostwie. W 1948 roku Mama wychodzi za mąż i zamieszkują z Tatą  przy Placu Wolności. Z tego związku urodziło się dwoje dzieci córka Jolanta i syn Wojciech.

Do ostatnich swoich dni Mama mieszka na Placu Wolności. Odchodzi w 2012 roku. Tato zmarł w 1996 roku. Oboje są pochowani na średzkim cmentarzu.

Życiorys, jak wiele innych z tych lat, a jednak nie taki, bo przeżycia tej młodej dziewczyny, były też inne, jak choćby te przedstawione.

Jolanta Kopacz

Ostatnio zmieniany niedziela, 02 grudzień 2018 14:43

Dodaj komentarz

Wulgaryzmy - to wyrazy lub wyrażenia, będące dosadnym, ordynarnym określeniem zjawisk, które można nazwać, używając słów neutralnych stylistycznie. Nie są konieczne aby wyrazić swoje uczucia, pragnienia czy poglądy!

Niedopuszczalne jest umieszczanie na łamach forum serwisu postów sprzecznych z prawem polskim i międzynarodowym, związanych z pornografią, używkami, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej itp. oraz treści faszystowskich, wulgarnych, propagujących przemoc, obrażających uczucia religijne, naruszających prawa autorskie lub prawa innych osób itp. Przypadki łamania prawa mogą być zgłaszane właściwym służbom.

Cenimy wolność słowa, ale z poszanowaniem godności. Nie wyśmiewaj i nie obrażaj. Nie prowokuj i nie atakuj nikogo swoimi wypowiedziami. Komentarze naruszające regulamin mogą być usuwane. Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany.

Przed umieszczeniem wpisu, zapoznaj się z REGULAMINEM oraz Polityką Prywatności. Dziękujemy!


Kod antyspamowy
Odśwież